Klawisze w kostkach: B9, C9 i Key9

W końcu udało się nam przetestować efekty Electro-Harmonixa, które brzmieniu gitary nadają barwę   różnego rodzaju elektrycznych i elektronicznych instrumentów klawiszowych. Nie ma tu żadnych sampli, nie ma konwerterów MIDI. Jest najprostsze połączenie: gitara-kabel-kostką i nasza twórcza wyobraźnia.2016-10-14-10-09-13

Wszystko zaczęło się od premiery efektu B9, nazwanego przez EHX-a: „Organ Machine”, która swoją premiera miała już ponad dwa lata temu. Potem na rynku pojawiło się C9 czyli dalsze „organowe” wariacje. Później Key9 – Electric Piano Machine, czyli kolekcja ikonicznych brzmień pianin elektrycznych (ale nie tylko), takich jak Rhodes czy Wurlitzer. O możliwościach B9 pisaliśmy już, wcześniej teraz czas na pozostałe efekty i co najważniejsze wrażenia po fizycznym kontakcie z kostkami.

C9: jeszcze więcej organów

O ile B9 to kolekcja emulacji tylko organowych brzmień, to w tej kostce producent postanowił na większą różnorodność. Mamy z jednej strony presety nawiązujące do progresywnego brzmienia Keitha Emersona (Prog), Ray’a Manzareka (Compact, czyli Light My Fire) czy Jona Lorda (Lord Purple). Z drugiej strony znajdziemy tutaj mellotron (pomyślcie o Strawberry Fields Forever), bealtlesowskie klawisze takie jak w Let It Be czy brzmienie elektronicznego pianina Clavioline (Telstar).
W tym efekcie pokrętło Mod kontroluje poziom chorusa lub wibrata. Gałka Click, albo ustawia głośność charakterystycznego organowego „kliku”, albo poziom wyższych harmonicznych lub specyficznego dla wybranego algorytm dodatkowego interwału(-ów). W Mellotronie reguluje głębokość działania wibrata. Wyjątkiem jest tutaj algorytm Shimmer. Jest to bardziej efekt brzmieniowy wykorzystywany np. przez Braiana Eno, niż emulacja klawiszy. W tym wypadku Mod odpowiada za ustawianie czasu ataku, a Click reguluje wybrzmiewanie.

Kkey9ey9: nie tylko pianina

Ten pedał to zdecydowanie najbardziej wszechstronne urządzenie w opisywanej trójki. Znalazły się w nim brzmienia klasyków takich jak elektryczne pianina Fender Rhodes w trzech wariacjach i Wurlitzer. Ale są tam też organy, steel drums, marimba, wibrafon i… efekt Tri-Chorus (Dytronics CS-5 ). Ze względu na różnorodność brzmień dwa kontrolery tym razem opisane są jako Ctrl 1 i Ctrl 2. W zależności od algorytmu spełniają róże funkcje, po których objaśnienie odsyłam do instrukcji. Tam też znajdują się sugerowany ustawienia odpowiednie dla każdego z presetów.

Jak to pięknie gra

Teraz najważniejsze. Odpowiedź na pytanie jak to gra. Na filmach, we wprawnych rękach demonstratorów gra świetnie. A jak jest w rzeczywistości? Zacznijmy od tego, ze te wszystkie kostki to emulacje przede wszystkich instrumentów klawiszowych. Owszem reagują na gitarową artykulację, ale w prawdziwych organach nie gra się przecież ćwierć bendów! Oznacza to, że powinniśmy myśleć nie o tym, że gramy na gitarze, ale że siedzimy przed klawiaturą. Musimy sięgnąć po odpowiednie frazowanie, korzystanie z szerokich, rozłożonych w różnych rejestrach akordów (pianista przecież ma dwie ręce i jeszcze pedał sustain…) i postarać się, by grać wszystkie dźwięki na raz (palcami), a nie jako rozłożony akord (kostką).

Technika
Jednak poza muzycznymi aspektami w grę wchodzi tutaj technika. Procesor przetwarza grane przez nas akordy i jeśli my zrobimy kiksa, DSP również go zrobi. Powinno się więc grać nieco staranniej. Kostki EHX-a wiele wybaczają. To nie konwertery MIDI sprzed 10-15 lat, gdzie czystość gry była kluczem do sukcesu. Jak wspomniałem „dziewiątki” dobrze reagują na podciąganie czy technikę hammer-on/off, ale nie zdziwmy się jeśli nie uda się nam podciągnąć brzmienia steel drums… to jednak byłoby zbyt wielkie naginanie rzeczywistości.

Złożone akordy to również nie problem. Nie pojawiają się tutaj cyfrowe artefakty do momentu wykorzystania w nich bardzo małych interwałów takich jak sekundy. Kiedy się takie pojawią w wielu presetach procesor zaczyna się gubić. Np. grając dwudźwięki pojawia się chwiejne brzmienie, które nie zawsze takie daje się zamaskować.
Kłopotliwe może być także nierówne wybrzmiewanie poszczególnych dźwięków w granym akordzie. Można to porównać do działania bramki szumów, działającej w różnym stopniu na różne struny. Tu winowajcą jest najczęściej brak umiejętności wydobywania dźwięków o takiej samej głośności. Jeśli mamy z tym problem, należy sięgnąć po kompresor, który wszystko wyrówna. Kiedy to nie pomaga musimy staranniej grać i zadbać o równomierny atak na wszystkich strunach.

Opóźnienia
Pierwsze wrażenie jak miałem po podłączeniu było takie, że przetworzony sygnał delikatnie się spóźnia. Po 15 minutach grania i włożeniu monitorów dousznych przestało to być problemem. Matematyka jednak jest nieubłagana. Rozrzut opóźnień jest dość duży. W przypadku B9 i C9 było to z jednej strony 130 ms przez wartości ok. 200 ms, po nawet ponad 300 ms. Key9 to dość konsekwentna latencja oscylująca ok. 200 ms. Wszystko zależy od presetu i tego czy gramy niskie czy wysokie dźwięki.
screenshot-2016-10-27-15-49-25Czy to dużo? Trzeba powiedzieć, że dość sporo i precyzyjnym graczom może przeszkadzać. Przy średnim tempie 120 bmp, ćwierćnuta trwa 500 ms. Latencja 200 ms sprawia, że spóźniamy się o mniej więcej szesnastkę z kropką. Jeśli kostki EHX-a chcemy wykorzystać przy szybkim graniu, powiedzmy w tempie 220 bmp będziemy się już spóźniać o ósemkę z kropką. Sposobem na ominięcie tego problemy jest dodanie do emulowanych brzmień sygnału czystej gitary, który przykryje opóźnienie i będzie osadzony we właściwym tempie.

Z czasem można również się przyzwyczaić to grania z niewielkim wyprzedzeniem tak by grać z sekcją rytmiczną, a nie tuż za nią. Z takim problemem doskonale przecież radzą sobie organiści. Dźwięk organów kościelnych dobiega do nich ze średnim opóźnieniem od 60 do 300 ms.

Brzmienie
Nie mogę napisać, że „dziewiątki” grają identycznie jak instrumenty które naśladują. Tak nie jest i nawet zajmujące gigabajty sample też będą tylko próbą zbliżenia się do ideału. To co wydobywa się z produktów Elecro-Harmonixa to wariacje na temat emulowanych instrumentów. Jedne presety są bliższe, drugie bardziej odległe, ale każdy z nich oddaje charakter pierwowzoru i nie ma wątpliwości co naśladuje. Kostki grają bardziej syntetycznie, mniej złożenie. Ale… pamiętajmy, że to produkt dla: a) gitarzysty, b) działający bez żadnych dodatków (MIDI, rompler).
Podczas testów porównałem to co potrafią kostki z klawiszowymi brzmieniami wirtualnego analoga Waldorf Blofeld i grą romplera Yamaha Motif XS Rack. Jedno i drugie urządzenie działa w standardzie MIDI, więc gitara spełniała tu tylko rolę klawiatury, a za konwersję odpowiadał Fishman TriplePlay (latencja 8,5-20 ms). W obydwu przypadkach rezultat brzmieniowy był lepszy niż to co oferuje EHX, ale gdzie tu opisana we wstępie prostota „gitara-kabel-kostką”? Pomijam też kwestie finansowe i kolejną komplikację w raku.2016-10-19-18-47-48
I jeszcze jedno „dziewiątki” popsują dźwięk właściwie tylko w jednym przypadku: kiedy zagramy sekundę. TriplePlay może, choć nie musi uraczyć nas kiksem w kilku sytuacjach, jak np. nieumiejętne granie akordów kostką.

Zatem jeśli lubisz prostotę to B9, C9 i Key9 są dla Ciebie. Kupujesz, wkładasz w „podłogę”, wybierasz preset który najbardziej Ci pasuje i masz pod nogą organy w kostce. Reszta zależy od potrzeb i pomysłów.

O czym musisz pamiętać

Jak każdy efekt, który przekształca wysokość dźwięku, a w przypadku organów w kostce poprzez złożoną analizę bada nie tylko sygnał monofoniczny i musi zinterpretować grane akordy, „dziewiątki” powinny być umieszczone jako pierwsze w łańcuchu efektów. Jak wspomniałem bardzo pomaga umieszczenie tuż przed kostką kompresora, ale warto poeksperymentować sprawdzić jak sprawdza się on tuż za nią. Nic nie stoi na przeszkodzie by korzystać z dwóch: pierwszy dba o zrównoważoną dynamikę wchodzącego sygnału, a drugi za jego wybrzmiewania.

Sygnał, jaki wchodzi do wirtualnych klawiszy powinien być mocny, klarowny i nie zamulony. W praktyce oznacza to, że powinniśmy wybrać przystawkę przy mostku. Jeśli jest to vintagowy singiel koniecznie pomyślcie o transparentnym boosterze ew. podbijcie sygnał korzystając z kompresora. Pamiętajcie też, żeby otworzyć w całości gałkę Tonu. Trzymianie się tych porad to warunek do dobrego brzmienia i jak najmniejszego opóźnienia przetworzonego sygnału.

Dylemat co wybrać

Każdy algorytm brzmi inaczej, ale dla mnie najmniej różnorodne było B9, a najwięcej „kolorów” oferowało Key9. Tutaj jest wszystkiego po trochu. Najchętniej jednak kupiłbym droższą kostkę, ale ze wszystkimi 3×9 brzmieniami lub wersję „core” jak w Eventide H9 z możliwością dokupowania ulubionych barw. Osobiście wybrałbym Key9, ale… to bardzo subiektywny wybór. Radzę się nim nie sugerować, udać się do sklepu i samemu sprawdzić paletę brzmień każdej z kostek. I nie zapominajmy: EHX ma już w ofercie cztery „dziewiątki”, bo jest jeszcze Mel9, który wydaj się być najbardziej wszechstronny brzmieniowo.

Podsumowanie: testowane kostki EHX-a to prosty sposób na przywołanie na scenie dźwięku instrumentów klawiszowych. Rezultaty są dobre, a prostota obsługi przebija wszystko inne. To produkt ze świata biało-czarnych klawiszy, ale stworzony zdecydowanie dla gitarzystów. Lepszym rozwiązaniem jest tylko gitarzysta, który równocześnie jest klawiszowcem. Ale i tak prościej spakować kostkę niż mała klawiaturę. Opóźnienia mogą przeszkadzać w wyścigowym graniu, choć jak napisałem i na to są sposoby. Musimy tylko pamiętać, że brak sterowania MIDI oznacza, że raz ustawione brzmienie to wszystko co w warunkach scenicznych wydobędziemy z jednej kostki.

Do testów efekty udostępniły Riff Salony Muzyczne.
Cena: każda z kostek kosztuję 1051 zł.
Zdjęcie, wideo: Electro-Harmonix

One thought on “Klawisze w kostkach: B9, C9 i Key9

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *