Seymour Duncan PowerStage 170 i 700

NAMM 2017: Seymour Duncan wchodzi na rynek gitarowych końcówek mocy. Mają stać się legendarne, tak samo jak jego przystawki czy efekty. Ich odbiorcą mają być przede wszystkim użytkownicy cyfrowych modelerów i tych, którzy mają już dość bólu pleców od ciągłego targania lampy.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

PowerStage będzie pracował w stereo, a tor audio zbudowany w klasie D ma dawać transparenty, czysty dźwięk, który w zależności od wersji zabrzmi z mocą 700 lub 170 watów (przy obciążeniu końcówki 4-ohmowymi głośnikami). Cała kontrola nad urządzeniem sprowadza się w obydwu modelach do ustawienia poziomu głośności i ewentualnej korekty poprzez trójpozycyjne EQ. Siedemsetka może być zamontowana w racku. Maskownica 1U wyposażona jest w dziurę na kabel, który podłączamy do umieszczonego z przodu wejścia. Oprócz tego znajdziemy w niej wyjścia liniowe XLR i wbudowany analogowy – podobno doskonale brzmiący – symulator kolumny True Cab Circuitry, pozwalający wpiąć końcówkę prosto w konsoletę. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby obydwa modele pracowały spełniały rolę czystego kanału wzmacniacza, w którym za kanał przesterowany odpowiada podłączony przed nim stosowny pedał.

O ile atutów mocniejszej końcówki trzeba poszukać w jej brzmieniu, to niewątpliwą zaletą mniejszej wersji PowerStage’a są jego gabaryty. Wzmacniacz ma zaledwie 12,7×13,3×7,2 centymetrów i waży ok. 910 gramów! Trzeba powiedzieć, że robi to wrażenie. Oby jeszcze tylko brzmienie z logo SD odpowiadało cenie.

Informacje, zdjęcia: Seymour Duncan
Cena: PowerStage 170 – 399 USD; PowerStage 700 – 699 USD

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *