G-Lab GSC-4: centrum sterowania gitarowym wszechświatem

Kontroler systemu gitarowego GSC-4 to kolejny już model loopera i jednocześnie kontrolera MIDI polskiej marki G-Lab, będącej własnością zabrzańskiego Elzabu Soft. Pierwsze co rzuca się w oczy to duży wyświetlacz, ale to nie jedyna nowość.

GSC-4Każdemu kto zna poprzednie modele GSC, „czwórkę” należałoby przedstawić jako nową, ulepszoną wersję modelu 2/3. Zmiany widać już przy pierwszym spojrzeniu na kontroler, który podobnie jak poprzednik zbudowany jest bardzo solidnie. Zamiast małego alfanumerycznego wyświetlacza, pojawił się gigantyczny, 4,3-calowy, jasny ekran LCD. Obok przycisków funkcyjnych (0-9) pojawiły się przyciski służące do zmiany banków. Urządzenie stało się co prawda przez to o 5,9 cm szersze, ale bezdyskusyjnie zyskało na funkcjonalności. Ale to co najciekawsze kryje się jednak w środku i z tyłu kontrolera.

Pojawienie ekranu zaowocowało możliwością nadawania nazw presetom i modyfikatorom, czyli przyciskom, które nie działają globalnie (równoczesna zmiana programu MIDI, wysyłka komunikatów CC#, włączenie-wyłączenie pętli, włączenie-wyłączenie przełączników), ale tylko na wybraną grupę ustawień, np. wysyłka komunikatów MIDI CC czy PC.

Podczas pierwszego programowania GSC-4 możemy również nadać nazwy pętlom, urządzeniom MIDI, którymi chcemy sterować czy też opisać słownie wysyłane komunikat Control Change. Przy skomplikowanym systemie gitarowym, wszystko to bardzo ułatwia późniejsze programowanie presetów. Zamiast enigmatycznej informacji MIDI Device 1; CC1: #88, możemy mieć opisy np. Eleven Rack; Drive: #88.

W pętli lub nie

GSC-4 podobnie jak poprzednicy obsługuje 6 pętli efektów, ale tym razem można je sprzętowo oddzielić. Dwie z nich mogą być wykorzystywane przed wejściem wzmacniacza, a trzy w jego pętli efektów. Dzięki temu eliminujemy efekt brumienia, który może pojawić się jako następstwo powstania tzw. pętli mas.

gsc-4Nowości pojawiły się także na tylnym panelu. Są to gniazdo do podłączenia pedału ekspresji, dodatkowe gniazdo obsługujące dwa kolejne switche (w sumie możliwe jest już niezależne sterowanie 6 przełącznikami przekaźnikowymi służącymi np. do wyboru funkcji wzmacniacza) oraz wejście MIDI. Nowością jest także wyjście MIDI, które może też służyć do z fantomowego zasilania kontrolera. Z tyłu znajdziemy jeszcze wyjście Tuner Out, wyjście pod podstawkę Wah / Whammy Pad (rozwiązanie G-Labu, pozwalające włączanie dowolnej kaczki/whammy bez wduszania pedału w podłogę).

Na jednym z boków obudowy znalazły się wyjścia dwóch odseparowanych sekcji zasilacza 9 V (2×500 mA), a na drugim gniazda USB typu A (pendrive, klawiatura do wprowadzania znaków) i B (komputer). Tyle tylko, że jak na razie jednak producent jeszcze nie przygotował edytora na komputer, który ułatwił by programowanie GSC-4. Musimy robić to używając klawiszy kursorów umieszczonych obok ekranu LCD albo korzystając z podłączonej klawiatury USB. Nie ma można również w tym momencie zgrać kopii zapasowej ustawień na pamięć USB. Służy on tylko jako nośnik, z którego wgrywamy do kontrolera kolejną wersję firmware’u.

Podobnie jak poprzednie modele kontroler ma wbudowany bufor, o impedancji odpowiadającej impedancji wejścia wzmacniacza lampowego. O włączeniu bądź wyłączeniu bufora decydują ustawienia konkretnego presetu, co w praktyce oznacz, że włączamy go tylko wtedy kiedy go potrzebujemy.

MIDI na maksi

G-Lab największe zmiany zrobił w sekcji odpowiedzialnej za obsługę komunikatów MIDI. W GSC-4 możemy zadeklarować do 10 urządzeń, którymi chcemy sterować. Każdemu z nich można przypisać do 20 komunikatów Control Change, a to już całkiem sporo nawet by okiełznać bardzo skomplikowane urządzenia MIDI. Jeśli to za mało, to zawsze można dla jednego urządzenia przeznaczyć dwa „sloty” w kontrolerze i mieć do dyspozycji czterdzieści komunikatów CC. To wszystko w połączeniu z możliwością dokładnego opisania, każdego modyfikatora, presetu, czy komunikatu CC sprawia, że mamy pod nogą prawdziwe centrum sterowania gitarowym wszechświatem.

Nowe GSC pozwala na zbudowanie bazy 1000 presetów/modyfikatorów zgromadzonych w 100 bankach. Banki mogą być wybierane bezpośrednio albo pośrednio. W trybie Direct zmiana banku na danym presecie uruchomi ten sam numer presetu tyle tylko, że znajdujący się kolejnym banku. W trybie Indirect odbywa się to w dwóch etapach: najpierw wybieramy bank a potem wybieramy i uruchamiamy preset czy modyfikator.

To jak zaplanujemy wykorzystanie tych możliwości zależy od naszych upodobań. Standardowo możemy poruszać się pomiędzy tysiącem presetów za pomocą przycisków góra / dół, czyli funkcjonując w trybie przypominającym zapętloną playlistę: Utwór 1 A, Utwór 1 B, Utwór 1 solo, Utwór 1 A; Utwór 2 A, Utwór 2 B, Utwór 2 C, Utwór 2 A; itd.

programowanieKontroler można też przełączyć (trzeba to niestety robić po każdym włączeniu zasilania) w tryb pracy bazujący na pracy z bankami. Tutaj przyciskami góra / dół przełączamy się między bankami, w ramach których mamy do dyspozycji po 10 „przycisków” do dowolnego zdefiniowania. Ten tryb daje możliwość potraktowania, banku jako przestrzeni do obsługi konkretnego utworu/typu utworów lub też przypisanie banków do obsługi posiadanych urządzeń. W moim przypadku skończyło się na stworzeniu kilku ogólnych banków „sprzętowych”: sterowanie kostkami i procesorem plus bank z ulubionymi brzmieniami; sterowanie syntezatorem Motif oraz wybór programów i sterowanie Fishmanem TriplePlay. Kolejne banki potraktowałem jak bibliotekę presetów ustawiających za jednym naciśnięciem ustawić kompletne brzmienie poszczególnych partii utworów.

Jak widać, można stworzyć praktycznie dowolny scenariusz wykorzystania kontrolera GSC-4. To co mi osobiście przeszkadza, to brak możliwości wyboru banku, z jakim urządzenie by się wyłączało, a przede wszystkim konieczność ustawiania trybu pracy bank góra / dół za każdym razem, kiedy włączymy urządzenie.

GSC zapamiętuje co prawda, ostatnio wywołany preset i uruchamia się z nim po włączeniu zasilania, ale jeśli chcemy wystartować kontroler z bankiem 0 złożonym tylko z modyfikatorów, a używaliśmy ostatnio presetu z banku 50 to musimy się „do klikać” do banku 0. Całe szczęście, że banki przewijają się kiedy trzymamy wciśnięty przycisk góra/dół.

Cała reszta

Sterowane przekaźnikami obsługującymi switche może odbywać się w jednym z trzech trybów: astabilnym (Toogle), bistabilny stan „zwarcia” (Latching) i impulsowy (Pulse) gdzie zwarcie trwa tylko 80 ms. Pedał ekspresji może działać liniowo, albo w trybie FAST/SLOW 2 – szybki przyrost na początku, wolny na końcu, poziom 2 (średni) lub na odwrót. Należy się spodziewać, że wzorem GSC-5 pojawią się tryby 1 oraz 3, których jak na razie brakuje.

Tempo możemy nabijać tylko przyciskiem zdefiniowanym jak preset. Pierwsze naciśnięcie zmienia komplet zdefiniowanych ustawień, kolejne nabijają tempo. To czego nie ma, a mogło by być to brak trybu pracy banku jako stompbox, tak by było widać jakie MIDI modyfikatory są aktywne, jedyne co pokazuje wyświetlacz to stan (włączone/wyłączone) pętli i przełączników. Wybranie MIDI modyfikatora widoczne jest tylko w kiedy go naciśniemy i to też bez informacji o jego stanie. Z jednej strony jest to o tyle normalne, że modyfikatory MIDI mogą wysyłać nie tylko komunikaty CC typu toogle (0/127), ale też i przesyłać konkretną wartość dla danego #CC. Ideałem byłaby zmiana trybu pracy wyświetlacza na tryb stombox dla wybranego banku i wizualizacja co gdzie jest i czy jest załączone czy też nie. Wzorem może być chociażby Boss GT-10.

Lista braków

Poniżej przedstawiam listę funkcji, których na chwilę obecną nie ma w GSC-4, a które niebawem powinny pojawić się w kontrolerze.

  • w chwili obecnej brak jest obsługi wejścia MIDI;
  • brak wyciszania (włączenie wyjścia na tuner poprzez równoczesne naciśnięcie klawiszy 1 i 2) z możliwością równoczesnego wysłania wybranego CC#, żeby uruchomić tuner w rakowym procesorze. Podobna funkcja działała w GSC-2/3, z tym że numer CC ustawiony był odgórnie na 100;
  • brak możliwości regulacji jasność LCD, który po ciemku może dla niektórych osób być za jasny;
  • brak wyświetlania u góry ekranu nazwy urządzenia MIDI, którą to nadajemy w menu, a której nie widać gdy wchodzimy w tryb programowania modyfikatorów. Widać tylko nazwę MIDI Device 5 zamiast np.: MIDI 5: Eleven rack;

Teraz funkcje, które chciałbym zobaczyć, ale nawet po rozmowach z G-Labem trudno wywnioskować czy to kiedykolwiek nastąpi:

  • uruchomienie funkcji MIDI CLOCK, czyli uczynienie z GSC-4 urządzenia MIDI Master. Z praktyki wiem, że mając kilka urządzeń MIDI wymagających synchronizacji, trudno jest czasem sensownie poprowadzić sygnał, tak żeby nabić tempo w jednym urządzeniu, i żeby było ono hostem dla innych. Dlatego też, sprawę rozwiązałaby możliwość nabicia tempa do GSC i wykorzystanie właśnie jego jako hosta zegara MIDI.
  • obsługa komunikatów CC# 250 i wyżej (Realtime: Play/Stop/Loop/Continue), które są bardzo potrzebne do obsługi sekwensera czy maszyny perkusyjnej.
  • możliwość przypisania do pedału ekspresji kilku urządzeń MIDI / kilku CC, tak żeby np. można było np. zwiększać jedną wartość CC a z zmniejszać inną albo jak w 11R zmieniać na raz np. 4 parametry.

Podsumowanie

GSC-4 to bardzo udany kontroler, który wymaga jeszcze producenckiego szlifu. Dobrze, że już jest na rynku, ale niektórych braków wprost trudno nie zauważyć. Mam nadzieję, że funkcje, które były w GSC 2/3, a których nie ma w „czwórce” jak najszybciej się w niej pojawią. Podobnie powinno się stać, z każdym z elementów, który jest przewidziany, ale na razie pozostaje zablokowany w menu, jak choćby obsługa wejścia MIDI. To samo dotyczy edytora, który mają i GSC-2/3, i GCS-5. W przypadku oprogramowania koniecznością wydaje się jednak przygotowanie wersji dla komputerów Apple’a. Bez tego znacznie trudniej będzie Elzabowi Soft zdobywać zachodnie rynki muzyczne.

Dane techniczne:

  • wymiary (szerokość x głębokość x wysokość): 50x14x6,5 cm
  • Zasilanie: 24 V
  • Waga: 1,9 kg
  • Cena: ok. 2150 zł
  • www.glab.com.pl

Zdjęcie: G-Lab 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *