Czerwony jak ogień: AmpliFire

Czyżby Kemper i Axe FX miały poważnego konkurenta? AmpliFire to dzieło producenta wzmacniaczy Atomic i producenta emulacji wzmacniaczy Studio Devil. Urządzenie jest małe, ma wbudowaną pętlę FX i brzmieniowo zapowiada się świetnie. Wielkim plusem jest możliwość ładowania impulsów użytkownika.

Rzut oka na programowy edytor pokazuje, że łańcuch efektów może być dość dowolnie konfigurowany. Najciekawsze są 3 parametryczne EQ, które mogą być umieszczane w łańcuch przed albo za blokiem wzmacniacza. Minusem może być brak wbudowanych efektów pitch shift i możliwość skorzystania tylko z jednego efektu modulacyjnego w tym samym czasie. Szkoda również, że pętla FX nie może zostać umieszczona na początku łańcucha efektów, tak żeby umieścić w niej np. octaver.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Jak na razie sprzedaż prowadzona jest na zasadzie listy kolejkowej i dla tych, którzy się na nią zapiszą cena wynosi 599,99 USD. Później będzie wyższa. Spekuluje się, że wzrośnie o 100 USD. Jak będzie tak naprawdę nie wiadomo, bo AmpliFire sprzedawany jak na razie jest tylko przez producenta, jeśli trafi do sklepów, cena „na ulicy” może się zmienić.

Aktualizacja [5.10.2015]
Cena w Europie: 743 USD (dochodzi VAT i przesyłka)

Zdjęcia: Atomic Amps

One thought on “Czerwony jak ogień: AmpliFire

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *