Tabophone: rywal TriplePlay’a

Na horyzoncie pojawił się nowy, miejmy nadzieję tańszy, konwerter sygnału do MIDI. Na razie to tylko projekt. Tabophone wymyślony został przez kanadyjskiego inżyniera Calvina Law i jego firmę Cardinote. Jak wskazuje sama nazwa, jego główne zadanie to pomoc w tworzeniu tabulatur utworów. Jednak jest to równocześnie konwerter MIDI i można go także używać do wyzwalania dźwięków syntezatorów. Czyżby był to następca TriplePlay’a.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Dzięki połączeniu części sprzętowej instalowanej na gitarze i oprogramowania, Tabophone potrafi nie tylko rozpoznać prawidłowo wysokość dźwięku, ale też określić jego położenie na gryfie. Jest to zasługą przystawka pod gryfem której, używają wszelkie konwertery do MIDI, oferujące właśnie takie możliwości.

Należy przypuszczać, że w małym pudełeczku montowanym na pudle gitary, mieści się sześciokanałowy interfejs dźwiękowy. Jeśli tak jest to wysyła on zarejestrowany sygnał do komputera poprzez kabel USB. Źródłem tego sygnału byłoby sześć miniprzetworników, które dostarczają sygnał dla każdej ze strun z osobna. Wedle zapowiedzi Tabophone działa monofonicznie, polifonicznie (gra akordowa), przenosi na pięciolinię czy do zewnętrznego syntezatora techniki gitarowe, takie jak podciąganie, hammer on czy pull of.

Pytanie jakie cisnie się na usta jest właściwie jedno: ile będzie kosztować Tebophone. Jeśli będzie tanie (ok. 500 zł ???), a nam nie będzie przeszkadzał kabel USB łączący go z komputerem, to o jego ewentualnym sukcesie bądź porażce zadecyduje precyzja działania. Nie trzeba sięgać do lidera rynku w kategorii gitara-do-MIDI (Fishman TriplePlay), by móc powiedzieć, że konkurencja w tym niszowym świecie nie śpi. Pokazuje to jakość działania atrakcyjnej cenowo aplikacji Jam Origin MIDI Guitar 2, która do pracy potrzebuje jedynie zwykłego gitarowego kabla i interfejsu dźwiękowego. Choć fakt, faktem tym programem układu akordów na gryfie nie zapiszemy…

[Aktualizacja]: po wymianie korespondencji z autorem Tabophone wiemy, że planowana cena miałaby być wynieść maksymalnie 199 USD, czyli o 200 dolarów mnie niż cena FTP w Stanach Zjednoczonych.

Zdjęcia, filmy: Cardinote.

8 thoughts on “Tabophone: rywal TriplePlay’a

  1. Dariusz Kowalczyk
    19 maja 2015 at 13:16

    Konkurencja może i nie śpi ale sądzę że bardzo ciężko będzie dogonić FTP komukolwiek.
    Problemem nie jest bowiem najnowocześniejsza elektronika, najszybszy DSP, każdy projektant który by się tym chciał zająć ma do tego dostęp. Problemem jest wiedza o z zakresu fizyki, matematyki, akustyki, a przede wszystkim lata poświęcone na zbieranie doświadczeń bo to nie jest temat prosty. Dlatego moim skromnym zdaniem jeśli ktoś kiedykolwiek dogoni FTP czy nawet Rolanda/Bossa to zajmie mu to z 10 lat ciężkiej pracy kojarzenia faktów z różnych dziedzin nauki, badań, eksperymentów. Moim zdaniem cena FTP odzwierciedla jak najbardziej przepaść jaka dzieli resztę świata od tego co im się udało zrobić. Ale obym się mylił 🙂

  2. Andrzej Pająk
    19 maja 2015 at 13:24

    FTP bylby tańszy. Miał być tańszy i być rozwiązaniem typu konwerter na gitare + albo USB odbiornik albo + podłoga z odbiornikiem, switchami i wyjściem MIDI 5 DIN, USB itp. Fishman poszedł w rozwiązanie komputerowe, dodał masę softu. W efekcie do dziś nie ma podłogi, a ludzie nie mają wiedzy, jak uzywać tego bez komputera.

    Projekt był taki: http://www.johnmclaughlin.com/wp-content/uploads/2012/09/rig.jpg

  3. Dariusz Kowalczyk
    19 maja 2015 at 19:37

    Sęk w tym, że Fishman za sprawą swojego genialnego pracownika może robić tylko sam konwerter ale to taki że konkurencja tylko może pomarzyć żeby ich dogonić.
    Resztę musi pozyskać od kogoś innego. W tym biznesie każdy zazdrośnie strzeże swoich patentów :-).
    Dlatego całkiem niegłupią kombinację wybrali, bo pewnie najłatwiej im było się dogadać z producentem oprogramowania i najłatwiej można było pokazać uniwersalność i reklamować jako nieograniczone możliwości takiego zestawienia.

    1. Andrzej Pająk
      19 maja 2015 at 19:47

      Andras nie jest pracownikiem Fishmana jak mi się wydaje. A to co jest w samym konwerterze wystarczy do jego pracy z kazdym syntezatorem, oprogramowanie jest potrzbne by tylko zaprogramowac poszczegolne presety.

  4. Dariusz Kowalczyk
    19 maja 2015 at 22:32

    Tak to prawda, masz rację, wystarczy do pracy z każdym syntezatorem, modułem brzmieniowym itd, ale nie daje to takich możliwości jak podłączenie do komputera i stąd pewnie taka a nie inna decyzja, nie lekceważyłbym też chęci kontroli nad swoim wynalazkiem. Bo teraz ją mają. Choć moim skromnym zdaniem FTP albo jak swój poprzednik będzie licencjonowany i z tego będą pieniądze dla firmy albo jakiś duży gracz wykupi to od Fishmana, ale to tylko takie dywagacje pożyjemy zobaczymy :-).

    1. Andrzej Pająk
      19 maja 2015 at 23:29

      Chronologicznie byl Blue Chip Music Technology z Axonem + to samo ciut inaczej pod szyldem Yamahy (licencja) potem do gry wszedl Axon/Terratec a teraz jest FTP. Wszytsko bazuje na tej samej technologii Transient Early Recognition. Patent chyba nalezy do Andrasa Szalaya i Yamahy…

  5. Dariusz Kowalczyk
    20 maja 2015 at 19:51

    Tu jest małe „śledztwo” w tym temacie http://www.soundonsound.com/sos/may98/articles/ax100.html
    Piszą nawet że system Axona bazuje na sieciach neuronowych.

    1. Andrzej Pająk
      20 maja 2015 at 22:30

      Te sieci neuronowe to nadintepretacja chyba…. pozatym to juz kolejne wcielenie, wlasciwie przez Mk. II i koncem Axona. Wczesniej byly model NGC 60/66/77 itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *