Laney Ironheart IRT-Pulse: lampy i re-ampy

Rodzina wzmacniaczy Laneya powiększyła się o podłogowy efekt, który nie tylko nazwą, a przede wszystkim brzmieniem nawiązujący do serii Ironheart IRT. Jest to zasługa zastosowania w pełni analogowego, lampowego układu przedwzmacniacza gitarowego. Można w tym miejscu zapytać dlaczego zatem to urządzenie bierze pod lupę cyfrowogitarowo.pl? Odpowiedź można zobaczyć z tyłu obudowy. Efekt ma gniazdo USB i to ono wprowadza go w cyfrowy świat re-ampingu.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zacznijmy jednak od początku. W skrócie IRT-Puls można by opisać jako „to co najważniejsze z rakowego wzmacniacza IRT-Studio zamknięte w małym pudełeczku”. Na pokładzie znajduje się para lamp ECC83 co sprawia, że paleta osiąganych barw oscyluje od czystych (tych jednak jest najmniej) po mocno przesterowane.
Lamp trudno nie zauważyć, bo w celu ich wentylacji, zostały przykryte perforowaną osłoną. Po pierwszym uruchomieniu, świecą mocną czerwienią. Tak mocną, że po chwili dopiero da się zauważyć działanie działu marketingu Laneya: czerwone LED-y zostały umieszczone pod gniazdami lamp! Widać, żarzenie się żarnika to było za mało*.

Cechy szczególne

Na górnym panelu znajdziemy dwa potencjometry. Jeden odpowiada z poziom przesterowania, drugi za głośność. Prościej być nie może. Regulację, a co za tym idzie brzmieniową paletę uzupełnia przycisk Hot, włączający dodatkowy stopień przesterowania, który z bluesowo-rockowych rejonów przenosi nas w stronę co najmniej ostrego rocka.
Jak można zauważyć na zdjęciu nie znajdziemy w tym efekcie sekcji EQ. Za ten element muszą nam wystarczyć predefiniowane ustawienia dostępne pod przyciskami: Bright, Dark, EQ. Dwóch pierwszych nie trzeba chyba tłumaczyć. EQ zaś dodaje do sygnału krzywą korekcji jaka jest predefiniowana w IRT-Studio. Jeśli wiecie co to „buźka” (vide EQ w Mesie) to wszystko jest już jasne. Tutaj uwaga: działanie sekcji Dark i EQ jest wyraziste, ale efekt Bright określiłbym jako subtelny.
Pulse bardzo plastycznie reaguje i na ruch gałką Volume na gitarze, i na kostkowanie, jak również na to z jakiego przetwornika korzystamy. Bardzo dobrze to słychać np. po podłączeniu gitary wyposażonej w pickupy Seymour Duncan P-Rails zamontowane w ramkach Triple Shot.

Godnym pochwały pomysłem jest wyposażenie IRT-Pulse w wyjście słuchawkowe z regulowaną głośnością oraz emulację kolumny 4×12, która jest wyłączana jednym z przycisków. Dzięki temu można poćwiczyć z podkładem (wejście minijack Aux) i w razie scenicznego dramatu zagrać „sztukę” tylko na tym małym pudełeczku wpiętym w linię. To zadanie dodatkowo ułatwia fakt, że wyjście sygnału jest zbalansowane.

Jak to wyłączyć? Najprościej naciskając przycisk Bypass. W pedalboardzie nie obędzie się bez dodatkowego przycisku przełącznika nożnego, który musimy podłączyć do IRT-Pulse. Efekt jest buforowany i mimo wyłączenia na przechodzący przez niego sygnał będzie działała korekta wprowadzona przez filtr włączany przyciskiem Dark.

Re-Amping

Możliwość nagrywania i re-ampingu to kolejny mocna strona Laney’a IRT-Pulse. Z komputerem łączymy go poprzez kable USB bez potrzeby instalacji jakichkolwiek sterowników. Lewy kanał dostarcza nam czystego sygnału gitary, a prawy sygnału, jaki przeszedł przez IRT. Wystarczy dobrze skonfigurować DAW-a, nacisnąć przycisk Re-amp znajdujący się obok wejścia jack i efekt zacznie działać w przeciwną stronę. Sygnał odgrywany na komputerze (czysty) wejdzie do niego i wyjdzie z nałożonym efektem.
Brzmi prosto, choć w praktyce aż tak różowo nie jest. IRT widziane jest np. przez OS X Yosemite, jako dwa urządzenia audio jedno z dwoma wejściami, drugie z dwoma wyjściami. To wszystko nieco komplikuje cały proces. Ale dla chcącego nic trudnego.

Brzmienie

W filmie z kanału Laney słychać jak brzmi IRT-Pulse. Na cyfrowogitarowo.pl zrobiliśmy również eksperyment i proste riffy kolegi Yania zreampowaliśmy przez Laney’a. Oto efekt:

Fender, przetwornik przy gryfie. IRT: Gain od 2 do 10. Następnie przy Gain ustawionym na 8-9 włączane są filtry: EQ, Bright i Dark.

To samo nagranie ale z włączonym podbiciem Hot.

Fender, przetwornik przy mostku. IRT: Gain od 2 do 10. Następnie Gain 2-10, włączony Hot.

Fender, przetwornik przy mostku.

Gibson Midtown Custom, przetwornik przy gryfie. IRT: Gain 8, emulacja włączona/ wyłączona; następnie to samo z włączonym Hot.

Podsumowanie

IRT-Puls brzmi ciekawie. To czy dobrze zależy od naszego gustu. Wyposażenie go w część cyfrową sprawia, że reamping jest stosunkowo prosty. Trzeba jednak pamiętać, że oferowane przez Laney’a parametry nie należą do najlepszych (16 bitów, 48 kHz). W zastosowaniach studyjnych lepiej pewnie będzie skorzystać z bardziej profesjonalnego interfejsu i IRT podłączyć analogowymi złączami.

Szkoda, że producent wprowadzając sekcję cyfrową nie poszedł w stronę choćby polskiego G-Labu (wah z MIDI) i nie dodał możliwości sterowania parametrami właśnie poprzez MIDI. IRT-Pulse ma dużo kombinacji brzmieniowych, ale bez zewnętrznego sterowania trudno je szybko przywołać z poziomu pedalboardu. Co innego na biurku.

Na koniec mam też pewną osobistą wątpliwość: czy cena na poziomie z jednej strony w pełni lampowego pieca Laney CUB 12, z drugiej używanego GT-100 jest adekwatna…

Sprzęt do testów udostępnił dystrybutor Laney w Polsce firma MEGA MUSIC z Sopotu.
Cena: 1100 zł

* Trzy LED-y znajdziemy również pod obudową, pomiędzy nóżkami. A w opakowaniu gustowny woreczek na przenoszenie naszego „skarbu”.

Foto, film: Laney UK/cyfrowgitarowo.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *