BIAS Desktop : emulacje skrojone na miarę

Dziś na stronach Postive Grid rusza sprzedaż programowych emulacji wzmacniaczy i efektów przeznaczonych dla komputerów, czyli BIAS FX Desktop. To dobry moment by bliżej przyjrzeć się całej rodzinie produktów z BIAS w nazwie.

Screenshot 2015-07-28 15.47.29

Positive Grid od kilku lat uznawany jest z najlepszego producenta gitarowych emulacji przeznaczonych dla systemu iOS. Wszystko zaczęło się od JamUp’a – kombajnu, będącego połączeniem emulacji wzmacniaczy, efektów i 8 ścieżkowego DAW-a. jakim był. Potem pojawił się BIAS, który za cel wziął tylko i wyłącznie modelowanie wzmacniaczy. Całkiem niedawno do emulacji wzmacniaczy dołączono modelowane efekty i użytkownicy iOS-a mogli się cieszyć BIAS-em FX, który dziś dopiero debiutuje w wersji Desktop.

W ten sposób użytkownicy mają dostęp do rodziny produktów, które mimo różnic platformowych mogą wymieniać się pomiędzy sobą presetami. Oznacza to, że jeśli ktoś zdecyduje się grać na scenie z BIAS-em, to ustawienia stworzone na komputerze może wykorzystać na poręczniejszym iPadzie.

BIAS Desktop Amp: Nie tylko dla inżynierów

Koncepcja BIAS-a, który dla odróżnienia od młodszego brata, otrzymał dopisek „Amp” jest inna niż większość programowych emulacji dostępnych na rynku. Najbliżej jej do programu Peavey ReValver 4. Z tym, że BIAS to tylko i wyłącznie cyfrowo odtworzone wzmacniacze, nie licząc wbudowanej bramki szumów, redukcji przydźwięku sieciowego (hum reduction) i prostej sekcji odpowiedzialnej za ustawienia pogłosu pomieszczenia.
W aplikacji znajdziemy znane z innych programów modele wzmacniaczy (36), głośników (29) i mikrofonów (2). Wszystkie te elementy możemy ze sobą miksować, tak jak w realnym sprzęcie, a jeden z mikrofonów możemy ustawić dowolnie przez wirtualną kolumną. Można by napisać – klasyka. Nic nowego.
Dla większości użytkowników te ustawienia wraz z regulacją oferowaną przez każdy z modeli wzmacniaczy będą wystarczające. Jednak jeśli szukamy własnego brzmienia, lubimy eksperymentować BIAS otwiera przed nami wnętrze wzmacniacza i to dosłownie.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Każdy może zostać inżynierem elektronikiem i zaprojektować wzmacniacz bez obawy, że błędne połączenie zakończy się porażeniem prądem. Zaczynamy od projektu wyglądu panelu sterującego, przez przedwzmacniacz, sekcję ustawienia barwy (tone stack), stopień wzmacniacza mocy po sekcję zasilania, czyli transformator i prostownik.
Możemy zmieniać lampy, ustawiać w praktycznie każdym z miejsc poziomy tonów niskich, średnich i wysokich oraz oczywiście zmieniać bias.
Sam preamp to 21 parametrów do zmiany bądź ustawienia. Jest więc w czym wybierać. By jednak uprościć nam życie producent przygotował kilka gotowych ustawień odpowiadających klasycznym konstrukcjom. Możemy więc w prosty sposób połączyć brytyjsko brzmiący preamp z amerykańskim transformatorem itp. Ilość kombinacji jest gigantyczna i co ważne, wpływa na finalne brzmienie. To słychać więc jest o co walczyć. Szkoda tylko, że panel sterujący wzmacniacza zawsze pozostaje taki sam. Nie ma jak na razie możliwości oddania panelu innego niż układ: Gain, Bass, Middle, Treble, Presence, Master.

W wersji Pro

BIAS Professional do palety możliwości wersji podstawowej dodaje trzy nowe kategorie komponentów wzmacniaczy Glassy, Crunch i Insane. Ale najważniejszy jest jednak Amp Matching. Technologia pozwalająca przy odrobinie wysiłku i wprawy na skopiowanie brzmienia własnego prawdziwego wzmacniacza czy brzmienia gitary jaką słychać na nagraniu.

Screenshot 2015-07-28 15.56.49

Nie jest to jednak wyrafinowanie profilowanie dźwięku jakie znamy z Kempera. W tym sprzęcie można przecież nawet sprofilować brzmienie instrumentów!
W BIAS-się jest prościej i przez to trudniej. Najpierw musimy znaleźć samodzielnie ustawienie wzmacniacza jak najbliższe temu jakie słyszymy, następnie przez moduł Amp Match przepuszczamy jak najmniej zabrudzony efektemi, szumem itp. sygnał jaki chcemy naśladować. Resztą zajmuje się algorytm.
Na pocieszenie napiszę, że jeśli nam to nie będzie wychodzić to wersja Pro jest też przepustką do zładowania profili przygotowanych przez Positive Grid.

Podsumowanie

BIAS Amp z pewnością należy do najlepszych dostępnych programowych emulacji na rynku. Co do brzmienia według mnie lepiej sprawdza się w barwach przesterowanych i ciężkich niż czystych. Tutaj dla mnie wzorcem jest Scuffham S-Gear. Teoretycznie ma w sobie tylko 36 wzmacniacze, w praktyce ma ich nieskończoność, a mnogość ustawień w połączeniu z platformą ToneCloud i możliwościami wersji Pro bardzo wysoko stawiają poprzeczkę dla konkurencji.

Osobista refleksja: Mimo wszystko mi w brzmieniu BIAS-a czegoś brakuje. Nie chodzi tutaj o jakość oddawania lampowego charakteru modelowanych wzorców, a o brak „czegoś” w dźwięku. Opisałbym to jako niedosyt poczucia przestrzeni, organiczności. Być może problemem BIAS-a jest brak obsługi impulsów przez emulacje omikrofonowania kolumn(co z pewnością może być szybko nadrobione). Ale to osobiste odczucia, przed zakupem najlepiej sprawdzić w pełni funkcjonalną wersję próbną programu.

Na marginesie: Jeśli budowa wzmacniacza to dla nas coś nowego warto pierwsze eksperymenty robić z otworzonym w przeglądarce opisem poszczególnych sekcji wzmacniacza.

Próbki brzmienia producenta:

BIAS Desktop FX: Pedalboard na ekranie

Positive Grid tym produktem nadrobił to czego brakowało w BIAS Amp: wraz z emulacjami wzmacniaczy dostajemy efekty, czyli wszystko co potrzeba do grania. W wersji FX nie mamy już możliwości projektowania wzmacniaczy poza zmianą kolumny i jej omikrofonowania. Możemy za to ułożyć swój pedalboard wykorzystując dwa tory audio z dwoma wzmacniaczami.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

W wersji dla iOS-a oraz podstawowej wersji Desktop w chwili obecnej do dyspozycji mamy 12 modeli wzmacniaczy, 25 efektów podłogowych i 5 procesorów rakowych. W wersji Desktop FX Pro są to 32 wzmacniacze, 53 efekty i 10 procesorów rakowych. Różnicą jak widać jest kolosalna i w przypadku BIAS FX zdecydowanie bardziej rozumiem także wyższą cenę wersji Pro. Bez względu na wersję, jeśli tylko mamy zainstalowanego BIAS-a Amp to możemy korzystać także z jego wzmacniaczy i dowolnie edytować w nim te zawarte w wersji FX.

Bogactwo efektów może przyprawić o zawrót głowy. Efekty podzielone są na sekcje Gate, Comp, Boost, Drive, EQ, Mod, Delay, Reverb. W dziale Gate/Comp najbardziej przypadła mi do gustu kopia ISP Decimatora i kompresora Keeley. Lampowy kompresor za to ma tak małe opisy, że trudno na nich cokolwiek przeczytać. Pewną konfuzję wprowadza też fakt, że BIAS FX ma niezależną od wszystkiego globalną sekcję bramki szumów.
Inne ciekawe efekty to ładnie reagujący S-Booster, bardzo ciekawy Dual Spring reverb, Ambient reverb, Tape Delay, Echotape czy kopia Memory Mana wpadająca bardzo ładnie w samooscylację. Dwie cyfrowe reinkarnacje efektów Mooga to prawdziwa wisienka na torcie w BIAS FX.

Zdecydowanie wygrywa sekcja Drive, która chyba jest pierwszą w programowym świecie, która działa tak dobrze. Tutaj świetny rackowy Preamp. W końcu wszystko to jest mniej plastikowe niż u konkurentów.
Niestety rozczarował mnie cyfrowy delay, który jak na mój gust mógłby być bardziej „organiczny”, mniej płaski. Brakuje też emulacji rackowej linii opóźniającej jakie znamy czy to z G-Majora czy TimeFactora. Stereofonicznemu chorusowi brakuje za to choćby kliku trybów pracy poza analogowym.
Sekcja efektów pitch shift jak na razie też budzi moje zastrzeżenia. W Octaverze czuję opóźnienie, a Whammy wydaje się być jeszcze nie dopracowane: artefakty pojawiają się na basowych strunach A i E.

Przydał by się też kategoria Narzędzia, gdzie wylądowałby spliter sygnału i mikser. W chwili obecnej nie można używać ich tak jak efektów (w dowolnym miejscu) i co za tym idzie nie można zbudować takiego rutingu by np. modulować pogłos i równocześnie używać dwóch wzmacniaczy.

Próbki brzmienia producenta:

Podsumowanie

Portfolio efektów jest duże i większość z nich robi bardzo dobre wrażenie. Ale… jeśli stan rzeczy w komercyjnej wersji BIAS FX miałby pozostać taki jaki jest (64-bity, OS X, wersja 1.4.672; DSP Engine 640) to Positive Grid ma jeszcze kilka rzeczy do poprawienia i do dodania. Ja zacząłbym od tunera, bo jego działanie z płynnością jak na razie ma niewiele wspólnego.
UWAGA! Kiedy tylko pojawi się nowsza wersja BIAS FX, która przyniesie stosowne poprawki ten wpis zostanie zmodyfikowany.

ToneCloud: Brzmienie w chmurze

Pomysł na wymianę przez użytkowników, jak i producenta, brzmień w chmurze trzeba uznać za rewelacyjny. ToneCloud działa ponad systemami operacyjnymi, ponad platformami sprzętowymi i co najważniejsze ma intuicyjny interfejs użytkownika. Presety są skategoryzowane i są oceniane co sprawia, że te cieszące się większym uznaniem, są bardziej widoczne. Wygodna jest także możliwość uruchomienia presetu bez potrzeby jego ściągania na nasze urządzenie. Jak dla mnie Boss ze swoim ToneCentral ma jeszcze kilka lekcji do odrobienia.

Screenshot 2015-07-28 15.42.45

Ceny (poza promocją):
BIAS Amp: 99 USD; Amp Pro: 199 USD
BIAS FX: 99 USD; FX Pro: 199 USD

2 thoughts on “BIAS Desktop : emulacje skrojone na miarę

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *