Boss SY-300: Test syntezatora gitarowego

Po ponad tygodniu intensywnych testów SY-300 możemy wreszcie podzielić się swoimi wrażeniami z użytkowania pierwszego polifonicznego syntezatora podłączanego zwykłym kablem. O jego korzeniach sięgających osławionego GR-300 po raz pierwszy napisaliśmy w kwietniu tego roku. Większość podanych wtedy informacji potwierdziła się.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

To co jest rewolucyjne to fakt, że syntezator Bossa pracuje z każdym źródłem dźwięku – choć stworzony został z myślą o gitarze elektrycznej i basie – i do połączenia z instrumentem nie potrzebuje niczego więcej niż zwykł kabel gitarowy. Nie ma opóźnień, nie ma muzycznych kisków jakie zdarzają się nawet najlepszym gitarowym konwerterom MIDI. Jest za to poczucie jedności naszej ręki, strun i wydobywającego się z głośnika syntetycznego dźwięku. Jest to co najważniejsze: plastyczność gry na gitarze ze wszelkimi jej niuansami. Czujemy się dokładnie tak jakbyśmy zamiast do syntezatora, gitarę wpięli do naszego ulubionego przesteru.

Uwaga! Ten tekst jest długi, dlatego jeśli chcecie już teraz przeczytać „jak to brzmi” to skoczcie na jego koniec.

Budowa

SY to jak na swoje możliwości kolejny stosunkowo mały, poręczny multiefekt (25,5×19,1×7 cm). To jak wygląda widać na zdjęciach. Trzeba tylko dodać, że urządzenie jest dość ciężkie – 1,75 kg, ale za to bardzo solidnie wykonane. Wszystkie elementy poza gałkami enkoderów i przyciskami wyboru funkcji są metalowe. Centralnym elementem jest czytelny duży wyświetlacz (podobny znajduje się w Rolandzie GR-55), pokazujący numer programu i jego nazwę albo poszczególne okna ustawień w trybie edycji parametrów.
Na obudowie znajdują się również cztery przełączniki nożne. Trzy z nich: CTL1, 2,3 można zaprogramować jako jeden przycisk funkcyjny plus przyciski zmiany presetów góre i w dół lub trzy przyciski funkcyjne, kiedy np. programy zmieniamy zewnętrznym kontrolerem MIDI. Footswitch ON/FF służy do wyłączania toru syntezy.
Jeśli wasze obawy budzi fakt, że cztery enkodery są umieszczone tuż nad footswitchami to nie ma obawy, bo można je programowo zablokować, zabezpieczając w ten sposób przed przypadkowym przekręceniem.
Syntezator zasilany jest zasilaczem impulsowym 9V , 400 mA o standardowym wtyku znanym z efektów. Teoretycznie mamy używać tylko dostarczonego zasilacza, ale jeśli tylko mamy odpowiednio wydajny zasilacz w pedalboardzie to oryginalny możemy zostawić w szufladzie.

Możliwości

Sercem SY-300 są trzy oscylatory. Teoretycznie to tyle samo co w klasycznych konstrukcjach takich jak chociażby Minimoog. Jednak różnice w brzmieniu i ich kontroli sprawiają, że niebieskiego Bossa należy potraktować jako coś z jednej strony podobnego, a z drugiej innego.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Zasadniczą różnicą jest to, że SY nie emituje tak jak klasyczne konstrukcje dźwięku o określonej klawiaturą wysokości np. c1 i brzmieniu zdefiniowanym przez zaprogramowanie poszczególnych oscylatorów. Wydobywający się z Bossa dźwięk jest sumą charakteru brzmienia podłączonego do niego instrumentu i nałożonych na niego ustawień OSC. Ten syntezator „słyszy” nie jeden sterylny dźwięk, ale przetwarza również docierające do niego jego otoczenie czyli harmoniczne. Ta sama nuta inaczej zabrzmi na przetworniku przy gryfie, inaczej przy mostku, inaczej kiedy jej źródłem będzie gitara akustyczna, a jeszcze inaczej kiedy podłączylibyśmy marimbę czy użyli własnego głosu.

WAVE/PITCH: Brzmienie kształtowane jest poprzez oscylatory, które generują dźwięk wykorzystując do tego celu przebiegi falowe (blok WAVE/PITCH): sinusoidalne, trójkątne, piłokształtne, kwadratowe, PWM, odstrojoną sinusoidę oraz szum. Każdy oscylator może zostać przestrojony o +/- 24 półtony z precyzyjną regulacją Fine.
Oscylatory 2 i 3 mogą zostać zsynchronizowane z OSC 1, również ring modulator może dodać tworzyć nowe przebiegi poprzez nałożenie fali z OSC 1 na OSC 2 i/lub 3. Poza tym zamiast przebiegu falowego, każdy z bloków oscylatora może być źródłem czystego sygnału wejściowego, który może zostać poddany działaniu bloków Filter/Amp i LFO.

FILTER/AMP: Kolejnym elementem bloku oscylatora jest FILTER/AMP. Filtr może być wyłączony lub pracować jako dolno-, górno-, częstotliwościowoprzepustowy oraz filtr PKG znany np. z Rolanda XV/JV. Ten ostatni podbija częstotliwości w rejonie częstotliwości odcięcia. Do wyboru mamy również dwa nachylenia charakterystyki filtra -24 i -12 dB.
Kolejny element to ustawienia wzmacniacz. Tutaj bardzo skromnie: możemy ustawić tylko poziom ataku dla obwiedni wzmacniacza.

Obwiednie: To właśnie dobry moment bo w osobnym akapicie opisać, jak w SY-300 funkcjonują obwiednie. Zacznijmy od tego, że nie znajdziemy tutaj typowych ustawień ADSR czego przykładem może być jakże ważny wzmacniacz oscylatora. Trzeba też zauważyć, że tutaj, inaczej niż w wielu analogowych konstrukcjach zarówno filtr, wzmacniacz jak i LFO nie są wspólne, a przeciwnie: są osobne dla każdego OSC.
Obwiednie, które możemy modyfikować nie działają samodzielnie ale są uzależnione od sygnału wejściowego. Jego dynamika pozwala nie tylko kontrolować szybkość osiągania zdefiniowanej wysokości dźwięku (Pitch Envelope), szerokości przebiegu PWM oraz szybkość działania filtra (Filter Envelope) i wzmacniacza (Amp Envelope), ale także ma na nie wpływ. W każdym z tych przypadku do dyspozycji mamy tylko parametr Atak. Zmiana wartości Atack Env na plus sprawia, że w przypadku wzmacniacza OSC dźwięk bardzo szybko zaniknie. Wartości ujemne dadzą efekt, że atak będzie wolniejszy. Summa summarum kontrolujmy w ten sposób pierwszą parę z obwiedni ADSR, czyli Atack i Decay. To jaki ma ona wpływ na generowany dźwięk zależy od ustawienia głębokość jej zadziałania (Env Depth). Ten parametr nie jest dostępny dla wzmacniacza oscylatora.

Można zapytać co z podtrzymywaniem (Sustain) i wybrzmiewaniem końcowym dźwieku po puszeniu klawisza (Release)? Te elementy obwiedni reguluje już sam grający. Sustain zależy od strun, instrumentu, kostkowania, tłumienia itp. Release praktycznie nie w gitarze nie istnieje. Dźwięk trwa do kiedy struna jest przyciśnięta do progu, albo pusta nie zostanie wytłumiona. Wystarczy puścić strunę, dźwięk błyskawicznie gaśnie. Może to banalne, ale te cechy wykorzystuje SY-300 i dlatego „rozumie” gitarowe granie.

LFO: Do kształtowania własnego brzmienia możemy także zaprząc dla każdego OSC dwa oscylatory niskiej częstotliwości. Ich siła działania może (nie musi) być kontrolowana podobnie jak w wypadku obwiedni przez dynamikę sygnału wejściowego. W SY-300 LFO może modulować (w rytm tradycyjnych przebiegów, przypadkowej fale albo z użyciem techniki Sample&Hold) wysokość dźwięku – efekt vibrato, stopień wzmocnienia – efekt tremolo oraz działanie filtra i kształt przebiegu PWM.

Sekwenser: Każdy z bloków OSC ma niezależny 16 krokowy sekwenser, którego tempo może być albo ustawione w presecie, nabite albo ustawione zgodnie z sygnałem zegara MIDI. Wysokość poszczególnych kroków ustawiamy w zakresie +/- 24 półtonów. Parametrem Depth ustawia się głębokość zmiany wysokości dźwięków, ale też i decyduje o tym czy efekt działania sekwensera w ogóle będzie słyszalny. Oscylatory 2 i 3 mogą pracować niezależnie, albo odgrywać sekwencję zaprogramowaną dla OSC1.

Warstwy: To kolejny dowód, że ten syntezator jest inny niż klasyczne analogi. Jego każdy oscylator to de facto niezależne polifoniczne „brzmienie”. Można je, tak jak w klawiszowych syntezatorach traktować jako „warstwę” wyzwalaną tylko wtedy, kiedy zagramy dźwięk leżący w zdefiniowanym przez nas zakresie. W efekcie możliwe jest zbudowanie presetu, które dla strun A i E będzie dawać brzmienie przypominjące bas, a dla pozostałych strun flet. To wsyztsko zmiksowane z jazzowo brzmiącą gitarą.

Layers
Pamiętajmy jednak, że poszczególne OSC mimo, że niezależne mogą być z sobą bardzo mocno powiązane czy to poprzez synchronizację OSC 2 i 3 do cyklu pierwszego oscylatora, czy też poprzez ring modulator.

Wszystkie oscylatory moją osobno ustawiane poziomy głośności oraz miejsce w panoramie sygnału. Korzystając z przypisywania (Assigments) działań do przycisków czy komend MIDI możemy „zatrzymać” brzmienie oscaltora(-ów) korzystając z funkcji Hold.

Efekty: paletę środków służących do kształtowania brzmienia uzupełniają efekty. Do dyspozycji mamy cztery bloki FX1-FX4, które mogą być umieszczone w miejscach oznaczonych na grafice ilustrującej ruting sygnału w SY-300. Co ciekawe nie są to miejsca przeznaczone dla jednego efektu, ale równie dobrze możemy tam umieścić je wszystkie jeden za drugim!
Do wyboru mamy efekty znane z Bossa GP-10 czy GT-100: Chorus, Compressor, Delay, Eq, Flanger, , Limiter, OD/DS, Pan, Phaser, Reverb, Rotary, Slicer (GT), Slow Gear (GT), Touch Wah, Tremolo, Uni-V. Warto wspomnieć, że mimo iż SY-300 nie ma wśród efektu ani emulacji wzmacniaczy, ani nawet pre-ampów to sekcja OD/DS wyposażona jest w wyłączalny symulator wzmacniacza. Niestety wiadomo o nim tylko, że można go włączyć lub wyłączyć i nic więcej…

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

A także nowe takie jak: Isolator i Lo-Fi. Pierwszy działa w nieco podobny sposób jak tremolo, z tym że na wybrany jeden z zakresów częstotliwości (Low, Mid, High), drugi z kolei obniża jakość dźwięku poprzez wirtualne obniżenie częstotliwości próbkowania i rozdzielczości bitowej.
Bardzo użyteczne są połączone w pary efekty przestrzenne: Chorus+Delay, Chorus+Reverb, Delay+Reverb. Korzystając z nich można w łatwy sposób zaoszczędzić przynajmniej jeden z bloków FX. Tym bardziej, że te pary nie są okrojonymi wersjami opisywanych efektów, a pełnowymiarowymi odpowiednikami ich pojedynczych wersji.

Finalne brzmienie możemy jeszcze kształtować systemowym globalnym EQ, które jest dostępne dla wyjścia Main i Sub.

Sterowanie i kontrola

Ustawianie brzmienia na SY-300 to czysta przyjemność. Przez 10 dni testowania dopiero ostatniego dnia sięgnąłem po programowy edytor i to tylko po to, by sprawdzić jak brzmią kolekcje presetów umieszcozne w Boss Tone Central (o czy za chwilę). Wszystkie ustawienia można bardzo wygodnie wprowadzić korzystając z ekranu LCD, przycisków i enkoderów. Szczerze przyznam, że nie wiem czy tak nie jest nawet wygodniej i szybciej. Pod OS X-em na przykład aplikacja nie jest w stanie pomieścić wszystkich wyświetlanych elementów na ekranie i musimy ją przewijać w pionie… Jedyne zastosowanie gdzie z pewnością palmę pierwszeństwa będzie dzierżył komputerowy edytor będzie układanie listy presetów.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Kontrola brzmienia: Kiedy ustawimy już pożądane brzmienie do jego modyfikacji podczas gry możemy wykorzystać przyciski CTL1-5 i pedał ekspresji, którym to przypisujemy różnorakie działania. Każdemu z kontrolerów możemy przypisać maksymalnie 6 akcji. Do wybory mamy szybkie ustawienia typu On/Off dla OSC1-3, FX1-4, BMP Tap czy Hold oraz manualne, jak np. po naciśnięciu CTL3 podnieś wysokość dźwięk o 2 oktawy w czasie 24 jednostek.

Jak widać znów pole do popisu mamy nieograniczone, a dobrym wzorcem niech będzie prześledzenie fabrycznych presetów wraz z ich wyjaśnieniem w instrukcji obsługi. W tej ostatniej znajdziemy też przykład jak powinno wyglądać takie przypisanie. Jeśli korzystamy z dużego systemu gitarowego i używamy podłogowego sterownika MIDI to powyższe modyfikacje oraz operację wyboru programu możemy robić zdalnie. Poprzez MIDI możemy ustawić 6 przypisań.
W muzycznych poszukiwaniach bardzo przydatny może być też wirtualny pedał Wave. Tu można dokonać trzech przypisani i zmienianie parametrów powierzyć LFO.

Tuning podczas gry: Oprócz opisanych powyżej modyfikatorów podczas gry możemy skorzystać z tunera (równoczesne naciśniecie CTL2 i 3) i naciskając przyciski Page zmienić widok na ekranie z nazwy presetu na tzw. Quick Knobs. Jest to widok ośmiu zdefiniowanych globalnie parametrów (2 strony po 4), które można regulować enkoderami. Ostatni szybki podgląd na LCD daje nam wgląd które oscylatory i jakie rodzaje efektów są w danym momencie włączone. Co istotne SY-300 zapamiętuje, jaki rodzaj podglądu wybraliśmy i taki zobaczymy po ponownym włączeniu urządzenia.

Złącza i ruting sygnału

Na tylnym panelu umieszczony został cały arsenał złącz w rozmierza dużego jacka. Wysokoimpedancyjne (2,2 MOhm) wejście sygnału gitarowego, odseparowane galwanicznie wyjście Thru z przełącznikiem GND, stereofoniczne wyjście główne, stereofoniczne wyjście dodatkowe Sub Output. Jeśli korzystamy z sygnału mono, używamy tylko wyjść dla kanału prawego (R). Wyjście kanału lewego w Main Output jest równocześnie wyjściem słuchawkowym. Jeśli chcielibyśmy korzystać ze słuchawek i wyjścia stereo to musimy sygnał wysłać do gniazd opisanych Sub.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Ciekawe możliwości daje wyjście Thru, które można wykorzystać do wpięcia efektów, jakie mają znaleźć się pomiędzy gitara, a SY-300 (np. wah czy sprzętowy booster). Powrót sygnału następuje monofonicznym wejściem Return. Komponentu Thru/Rtn jest swego rodzaju mikserem gdzie ustawia się poziom sygnału z wejścia Return i poziom sygnału Direct (Input).
Za to wyjście SUB możemy dowolnie przesuwać i w połączeniu różnymi kombinacjami miksera łączącego OSC, miksera OSC (ścieżka A / ścieżka B) oraz miksera wyjściowego (tor syntezatora/tor linii return), mamy możliwość wyprowadzenia przez nie praktycznie w dowolnym momencie sygnału na zewnątrz. Może to być suma OSC 1-3, może być tylko dźwięk jednego czy dwóch oscylatora. Przed efektami, albo za nimi. Nic nie stoi na przeszkodzie, aby wykorzystać wyjście SUB do wysłania sygnału do zewnętrznego efektu np. ulubionego pogłosu i wrócić nim wejściem Return. Wtedy oczywiście efekty znajdujące się bezpośrednio za gitarą muszą znaleźć się przez wejściem SY-300. Jak widać możliwości rutingu są naprawdę ogromne i tylko od nas i naszego sprzętu zależy jak je wykorzystamy.

Wróćmy do złącz… W syntezatorze nie zabrakło też wejścia i wyjścia w standardzie MIDI 5 DIN. Co ważne SY może synchronizować zegar z zewnętrznymi urządzeniami, jak i sam może być hostem tego sygnału dla innych.
Tradycyjnie port USB, który transmituje zarówno sygnał audio jak i MIDI, tak jak w innych urządzeniach Bossa nie zadziała bez sterowników. Zapomnimy więc o połączeniu syntezatora tą drogą z iPadem… Za to po podłączeniu do komputera możemy również ustawiać „esigreka” poprzez aplikację Tone Studio i wykorzystać go do syntezatorowego re-ampingu czyli re-synthingu (tryb pracy Re-Synth).
Na deser kolejne gniazdo jack służące tym razem do połączenia pedału ekspresji albo dwóch kolejnych (CTL4,5) przełączników nożnych. Szkoda, że nie możliwe jest rozwiązanie znane choćby z Eventide H9: jeden przełącznik i pedał ekspresji.

Brzmienie

SY-300 wyjęty z pudełka i podłączony do gitary działa bez problemów. Zauważyłem jednak, że syntezator jako cichszą traktuje wiolinową strunę E. Co ciekawe dźwięki E-F-F# zagrane w V pozycji na strunie H nie wcale są cichsze. Wyjaśnienie widać kiedy tylko wejdziemy do ustawień czułości wejścia. Struna E jest rzeczywiście cichsza, SY „słyszy” mniej wydawanych przez nią harmonicznych. W przypadku grubszej struny H na wykresie jest wyraźniej więcej składowych. Wniosek: należy ustawić czułość wejścia, tak by to wszystko wyrównać. Podbicie czułości dla wyższych rejestrów oraz zwiększanie ogólnej czułości załatwia sprawę. Dodam, że problem nie zależy do końca od instrumentu czy strun.
Kiedy się już z tym uporamy okazuje się, że SY-300 słucha bezbłędnie tego co robi nasza ręka i tego jak gra nasza gitara. Rewelacja. Zupełny brak sztuczności w tym co robimy. Niestety test brzmień fabrycznych pozostawia pewien niedosyt. Dla mnie są za mało kreatywne, nie pokazują możliwości syntezatora i są zbyt podobne. Wiem, że wielu gitarzystów po takim teście może stwierdzić, że SY to kolejny gitarowy „piszczek”. Tym bardziej, że każde brzmienie ma w sobie coś wspólnego. Tym czymś jest nasza gitara. I to nie jest wada, ale zaleta. Tyle, że by to usłyszeć trzeba pograć chwilę na nowym Bossie. Przede wszystkim poszukać swojego brzmienia.

W poszukiwaniu dźwięku okazuje się jednak, że wie się jak zaprogramować trzy oscylatory wcale nie jest to takie proste. Jak pisałem wcześniej SY różni się od klasycznych analogów i trudno przełożyć tę wiedzę na urządzenie, które tak bardzo zależy od sygnału gitary. Banalny do „ukręcenia” na np. Blofeldzie dźwięk fletu, tu okazuje się być wyzwaniem. Najprościej zainicjować brzmienie, to jest wyczyścić je z wszelkich ustawień, przypisań itp. i budować nowe włączając krok po kroku kolejne elementy.
Można też na szczęście pójść na skróty. Kilka dobrych wzorców można znaleźć w bibliotece na Tone Central. Szczególnej uwadze polecam dopracowane i o niebo lepsze niż presety fabryczne programy Yutaka Nakano.

Jeśli coś nie gra tak jak na prezentowanie próbce oznacza to, że problem leży w naszym sprzęcie. Mnie osobiście kilka presetów wcale nie chciało zagrać. Okazało się, że twórca używał przetworników o mniejszej głośności (single), a ja humbackerów. Wystarczyło ściszenie gitary by znaleźć się tam gdzie należy. Warto zatem o tym pamiętać.

Blender: dla mnie jednak królem jest funkcja miksowania brzmień. O ile nie lubię, ba wręcz nie rozumiem funkcji typu EZ Tone umieszczanie we flagowych produktach Bossa, to Blender okazuje się wybawieniem. Działa to bardzo prosto: nowy program tworzony jest jako losowe połączenie ustawień dla OSC1-3 i układu efektów. Pół godziny wystarczyło, żeby stworzyć 10 nowych fajniejszych niż fabryczne ustawień.

Generalnie SY-300 brzmi w pewnym sensie ostro. Czasem słychać w tym brzmieniu mniejsze lub większe przesterowanie. Przebiegi falowe na oscyloskopie nie są idealne a zabrudzone. Przypuszczalnie jest to celowy efekt, który sprawia, że SY tak dobrze rodzi sobie z grą akordową. Ta odrobina brudu pozwala przykryć ewentualne artefakty. Te sporadycznie – w zależności od kombinacji ustawień – przy grze polifonicznej potrafią się pojawić. Ale, nie sądzę by gitarzyści używali tego syntezatora do grania jazzowych pochodów. Ten sprzęt zdecydowanie bardziej sprawdza się jako instrument solowy.

Podsumowanie

Patrząc na daty dostaw wygląda na to, że pierwsza partia SY-300 szybko się rozeszła. Być może na rynek trafiło mało urządzeń i trafiły w ręce syntezatorowych freaków. Jedno jest pewne SY ma swoje brzmienie i jeśli tylko chcemy zagrać dźwiękiem syntezatora na sześciu strunach to gitarowy flow da wam tylko niebieski Boss. Fishman Triple Play z zewnętrznym syntezatorem takim jak choćby Blofeld, da nam większą bibliotekę brzmień, tu z łatwością znajdziemy charakterystyczne brzmienie Mooga czy Propheta 5, ale… mimo superprecyzji wciąż będziemy się czuć oderwani*. I jeszcze jedno: ten sprzęt świetnie również działa z gitarą basową!

Cena: ok. 2900 zł
Do testów dostarczył Roland Polska.

*Nie znaczy to, jednak że czas pozbyć się Rolanda GR-55 czy FTP 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *