Helix pod lupą: test procesora

Spotkanie z Helixem potwierdza, że Line 6 dołączyło do grona producentów oferujących najbardziej zaawansowane procesory gitarowe na rynku. O tym urządzeniu pisaliśmy już kilkakrotnie. Podstawowe informacje i technikalia możecie sprawdzić tutaj i tu. Tym razem, we fragmentach gdzie pojawiają się, wrażenia z użytkowania wprowadziłem drugi głos. Należy on do Spawel-a*, pomysłodawcy nazwy portalu, który dzieli się również swoimi wrażeniach z użytkowania HX-a. Tam gdzie nasze głosy pozostają zbieżne, albo gdy mowa o rozwiązaniach praktycznych mówimy jednym głosem.2016-03-09 11.54.12
W tym artykule nie będzie też porównań do bezpośredniego konkurenta Helixa. Na taki pojedynek musicie jeszcze chwilę poczekać.

*Spawel: Przede wszystkim człowiek, który wymyślił nazwę „cyfrowogitarowo”, a poza tym… Od początku lat 90. kupuje procesory gitarowe. Zawsze z nadzieją, że właśnie ten kupiony ostatnio będzie spełniał wszelkie oczekiwania. Wszelkie, czyli zabrzmi jak lampowy wzmacniacz, oszołomi jakością efektów i będzie niezwykle prosty w obsłudze. Miał praktycznie wszystkie flagowce z Fractalem Ultra włącznie. Nie ucieka od lampowego świata: ostatnio korzystał z różnych modeli Fendera Supersonica. Helixa testował na lampowym wzmacniaczu Line6 DT50 oraz tranzystorowej końcówce Rocktron Velocity 120, z podpiętą gitarową paczką 2×12.

Budowa na piątkę z plusem

Muszę się przyznać, że kiedy pierwszy raz oglądałem Helixa na zamkniętym pokazie we wrześniu ubiegłego roku miałem wrażenie, że jego obudowa nie jest precyzyjnie wykona. Miałem np. zastrzeżenia do spasowania małych ekranów LCD. Zetknięcie z egzemplarzem ze sklepowego magazynu, pokazało, że myliłem się! Może oglądałem egzemplarz przedprodukcyjny?

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Line 6 powinien pretendować do nagrody iF Design Award. Wszystko jest świetnie dopasowane, a szczotkowane aluminium podkreśla wysoką jakość produktu. Nie ma tu miejsca na wrażenie taniości wykonania. Jest za to designerka pancerna, gotowa na każdą scenę obudowa.
Wielki kolorowy ekran służy do programowania i wizualizacji rutingu sygnału wewnątrz multiefektu. Z kolei małe monochromatyczne LCD wyświetlają opisy przycisków nożnych i obrazują ich stan. Podświetlona nazwa oznacza, że przypisane do przycisku funkcje są włączone; „wyszarzona” odpowiada wyłączeniu. W przypadku footswitchy wykorzystywanych do wyboru presetu, nazwa wyświetlona w negatywie oznacza, który z nich jest gotowy do edycji.
Nawigację ułatwiają jeszcze kolorowe pierścienie umieszczone wokół przełączników. Ich kolory albo odpowiadają kolorowemu kodowi Line 6 (modulacje – zielone, przestery – pomarańczowe itd.) albo możemy je przypisać według własnego uznanie. Szkoda tylko, że ich paleta jest ograniczona.

Arsenał wejść i wyjść jest imponujący i już same te możliwości mogą być powodem do zakup właśnie Helixa, a nie jakiegokolwiek innego modelera. Tutaj za ilustrację niech posłuży zdjęcie tylnego panelu i cytat z pierwszego artykułu:

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Multiefekt ma 10 wejść i 12 wyjść audio. Wejście jakie standardowo pojawia się jako pierwsze ogniwo linii sygnału to Multi (Gitara, Variax, Aux), ale oprócz tego mamy 4 wejścia pętli efektów, stereofoniczne wejście S/PDIF oraz wejście mikrofonowe. To ostatnie współpracuje z przedwzmacniaczem takim samym jak ten wbudowany w Stagescape M20d.
Wbudowane w Helixa cyfrowe pętle efektów (AD/DA) można połączyć w dwa tory stereo, albo potraktować jako dodatkowe wejścia/wyjścia np. do dodanie efektów dla syntezatora czy automatu perkusyjnego. Co istotne wejście XLR może również pracować jako liniowe, a wszystkie (!) wyjścia 1/4″ mogą podawać sygnał o poziomie liniowy lub instrumentalnym. Należy jeszcze pamiętać o porcie USB, który oferuje kolejne 8 wejść i 8 wyjść i działa bez sterowników nie tylko z komputerem ale też iPadem.
Oprócz wejść/wyjść audio do dyspozycji są 2 gniazda dla pedałów ekspresji, gniazdo sterowania wzmacniaczem (TSR), porty MIDI 5 DIN i znane ze świata analogowych syntezatorów wyjście CV.

Czy jest idealnie? Tak, ale… obawy budzi enkoder-joystick, który wydaje się być delikatny. Generalnie trudno przewidzieć, jak cały panel enkoderów przeżyje pierwszy (i kolejne) kontakty z czubem rockowego buta. Producent się tego jednak chyba nie obawia, bo nie zastosował, jak w HD500, metalowej barierki zabezpieczającej.

Programowanie

Obsługa i programowanie tego multi są tak proste, że nie trzeba czytać instrukcji*. Wszystko robimy za pomocą joysticka. Wystarczy nim wybrać interesujący nas blok i za pomocą enkoderów umieszczonych pod ekranem zacząć edytować. Ilość parametrów  możliwych do ustawienia w poszczególnych efektach nie jest rozbudowana. Ma to oczywiście swoje plusy, ale także minusy, bo czasem jednak czegoś brakuje.
Również, korzystając z joysticka, do łańcucha sygnałowego wprowadzamy nowe efekty. I to w sumie wszystko. Nie ma tutaj nic więcej do opisywania. Takie to banalne. Oczywiście mamy dostęp do dodatkowych ustawień, np. globalnych, ale również i tutaj nie ma żadnej magii.

Ciekawostką jest za to edycja bez użycia rąk. W tym celu wystarczy dotknąć delikatnie nogą footswitcha i wejść w tryb Pedal Edit Mode (obrazek niżej). Jak to działa wyjaśnia ten film. W warunkach scenicznych taka możliwość, pozwala na modyfikację parametrów, bez potrzeby klęczenia nad urządzeniem. Jest to proste, pod warunkiem, że wcześniej to przećwiczymy i mamy dobry wzrok.

*Po instrukcje sięgnąłem dopiero, wtedy kiedy nie mogłem dojść do tego, jak rozdzielić/połączyć ścieżkę sygnału.

Ruting elastyczny jak wąż

Choć najnowszy procesor Line 6 nie ma widocznej siatki, na której umieszczamy bloki efektów czy wzmacniaczy, to w rzeczywistości na niej bazuje. Standardowo do dyspozycji mamy dwa tory sygnału: 1A i 2A. Każdy z nich może otrzymać dodatkową ścieżkę (1B i 2B). Wszystkie tory mogą być łączone lub rozdzielane, co otwiera przed użytkownikiem swobodę prowadzenia sygnału.
Począwszy od prostego schematu: jedno wejście, jedno wyjście i maksymalnie 8 bloków, po tę samą konfigurację, ale z łańcuchem liczącym nawet do 32 komponentów. Nic nie stoi również na przeszkodzie, żeby ruting obejmował cztery osobne tory audio, z których każdy ma inne wejście i wyjście. Kilka możliwości pokazuje ilustracja poniżej.

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Sygnał rozdzielamy tam gdzie tego sobie życzymy i może się to odbywać na kilka sposobów. Pozbawione regulacji rozdzielenie sygnału to połączenie typu „Y”. Tryb z możliwością ustawienia proporcji to A/B. Podział z wykorzystaniem zwrotnicy częstotliwościowej (tak jak to ma miejsce np. w głośnikach) nazywa się Crossover. Odwrotne zadanie spełnia łącznik sygnałów, pozwalający na ustawienie ich poziomów, miejsca w panoramie stereo i poziomu wyjściowego już po połączeniu ścieżek. Te zmiany mogą być statyczne, albo dynamiczne i odbywać się poprzez naciśnięcie footswitcha.Screenshot 2016-04-05 20.46.05
Jako wejścia można wybrać: gitarę; instrument z aktywnymi (Aux); Variax; Variax przystawki rzeczywiste, mikrofon, powroty mono 1,2,3,4 albo stereo 1/2, 3/4 (o ile nie wykorzystujemy tego samego wejścia w bloku pętli FX albo bloku powrotu w presecie!); S/PDIF (jeżeli nie wybraliśmy Variaxa); USB 3/4, 5/6, 7/8.

Screenshot 2016-04-05 20.46.16Wyjścia to: gniazda jack; gniazda XLR; wysyłki stereo 1/2, 3/4; jedno z wyjść cyfrowych (S/PDIF, AES/EBU, L6 Link); USB 1/2, 3/4, 5/6. Do tego dochodzą wyjścia wirtualne, czyli ścieżki 2A, 2B lub 2A+B.
Zarówno wejścia jak i wyjścia mają jeszcze do wyboru tryb Multi, czyli wszystko w jednym. Dla Multi In jest to: Gitara, Aux i Variax, dla Out: 1/4”, XLR, Digital, USB 1/2.
Przytoczenie tego może nudnego spisu inwentarza, pokazuje bogactwo Helixa, jako miksera czy interfejsu audio.

Obsługa na scenie

Nawigacja podczas gry sprowadza się do wyboru przyciskami nożnymi banku (przyciskami Bank /\ , Bank \/) i konkretnego presetu. Aktywny preset jest oznaczony poprzez wyświetlenie na ekraniku LCD jego nazwy w negatywie i podświetlenie odpowiadającego mu footswitcha na czerwono. Jeśli tryb wyboru presetu nie jest działa musimy go włączyć naciskające przełącznik Mode.

Po wyborze brzmienia ponowne naciśnięcie Mode przełączy nas w tryb Stompbox, pozwalający na włączanie i wyłączanie efektów, wysyłanie komunikatów MIDI (w raz ze zmianą presetu można wysłać nawet 6 komunikatów z Note On i MMC włącznie), zmianę parametrów itp. Przełączniki mogą realizować jedną z tych funkcji albo kilka na raz. Każdy z FS-ów ma nadawaną standardową nawę. Odpowiada ona nazwą efektom, czyli np. Distortion, Delay. Kiedy przypiszemy włączenie 2 czy więcej efektów do jednego FS-a, pojawi się nazwa Multliple (2). Nic nie stoi jednak na przeszkodzie, żeby je zmienić tak by odpowiadały np. częścią utworu: Intro, Zwrotka, Refren, Solo, outro itd.

Jeżeli w łańcuchu efektów pojawi się blok loopera to przycisk Mode, będzie służył również także do przełączenia footswitchy w tryb jego obsługi. Przyciski będą służyć do nagrywania, startowania, stopowania, robienia nakładek, zmiany kierunku odtwarzania (przód/tył) itp.
Sam looper jest dość ograniczony. Brak w nim kwantyzacji, a czas nagrania wynosi 60 sekund (mono) lub 30 sekund (stereo). Możliwa jest nagrywanie z połową prędkości, co podwaja dostępne czasy kosztem pogorszenia jakości.
Warto wiedzieć, że w Helixie można ograniczyć listę presetów z jakich w danym momencie korzystamy poprzez pogrupowanie ich w setlisty. Jest ich w sumie 8, każda bo 32 banki składające się z czterech presetów.

Zmiana presetów niestety nie jest pozbawiona odczuwalnej dziury w ciągłości dźwięku. Jedynym sposobem na ominięcie tego problemu jest traktowanie presetu jako kontenera dla jednego utworu, gdzie przyciskam nożnymi będziemy odpalać potrzebne efekty do poszczególnych jego części. Dokładnie tak samo jakbyśmy robili to z klasycznym sprzętem i looperem-kontrolerem MIDI .

Wzmacniacze i kolumny

Na dzień dzisiejszy „emulacyjny” asortyment Helixa można opisać trzema cyframi: 49 (tyle ma wzmacniaczy), 30 (tyle ma kolumn) i 87 (tyle ma w sumie efektów). Pełna lista bloków Helixa wygląda następująco:

BlokLiczba   
Guitar Amp41
Bass Amp7
Mic preamp1
Cab30
Distortion15
Dynamic5
EQ4
Modulations19
Delay14
Reverb12
Pitch / Synth5
Filter3
Wah10

Wzorem POD-a wzmacniacze podzielone zostały na dwie kategorie: gitara i bas. Tych ostatnich jak na razie jest tylko siedem, ale ukłon w stronę basistów bardzo cieszy.
Każdą z symulacji możemy wykorzystać jako kompletne combo, czyli pełny model wzmacniacza z dedykowaną dla niego kolumną. Nic nie stoi na przeszkodzie, żeby symulację rozbić na blok przedwzmacniacza i końcówki mocy. Otwiera to szerokie pole do poszukiwań brzmienia poprzez mieszanie tych komponentów. Ofertę uzupełnia osobny preamp mikrofonowy.

Brzmieniowo Helix jest wielkim krokiem naprzód w stostunku do czegokolwiek spod szyldu L6. Seria HD, którą do tej pory uważało się, za całkiem poprawną, wypada w tym porównaniu blado. Bez kompleksów można również pozbyć się Eleven Racka i zastąpić go nową podłogą Line 6. Wzmacniacze po raz pierwszy w historii tej firmy jakością weszły do cyfrowego topu.
To czego moim zdaniem jeszcze brakuje w emulacjach to czystego wzmacniacza, który płynnie reagowałby na grę, kiedy ten znajduje się na granicy przełamania. Teraz jest to trochę zero-jedynkowo i brakuje tej znanej z lampy miękkości i dynamiki.2016-03-09 11.12.29

Kolejna, i zaobserwowana nie tylko przeze mnie cecha, to obecność w wysokich tonach specyficznego bzyku / syczenia. Jedni to słyszą, inni nie. Producent twierdzi, że tak właśnie gra prawdziwa lampa. Jednak jeśli przeszkadza to jest to powód do zastanowienia i znalezienia rozwiązania. To można przynajmniej do pewnego stopnia wyeliminować: należy odciąć wysokie tony mniej więcej na poziomie 8 kHz. A jeśli to nie pomoże zejść nawet do 5,5 kHz. Przy mocnym sygnale, np. z aktywnych przystawek, trzeba włączyć pada na wejściu albo podłączyć się do gniazda Aux. Kolejne miejsce, gdzie należy szukać rozwiązania to zmniejszenie poziomu w emulowanym wzmacniaczu parametrem Master.
Głos oddaje Spawłowi.

Spawel: Przede wszystkim radzę nie oceniać możliwości Helixa wsłuchując się w te fabryczne. Lepiej traktować je jako bazę wyjściową do własnych ustawień.
Nowy flagowiec Line6 ma mocne procesory i to słychać. Szukając analogii do wzmacniaczy lampowych, możemy uznać, że jesteśmy bliżej lampy niż wszyscy jego poprzednicy z logo Line 6. Ten, kto zna i czuje potęgę lampowego wzmacniacza gitarowego natychmiast wychwyci różnicę. Właśnie tej potęgi, headroomu, kompresji i miłego uszom konsonansu harmonicznych niestety jeszcze tu nie znajdziemy. Jest za to dobra reakcja na siłę uderzenia w struny, jest podobna do zachowania lampy reakcja na skręcanie potencjometru głośności w gitarze. W dobrze przygotowanym nagraniu z użyciem Helixa złudzenie lampowego brzmienia będzie znakomite. W bezpośrednim porównaniu różnica pozostanie jednak wyraźna.

Moje ulubione lampowe brzmienia to nienaganne cleany znane z Fenderów Twin Reverb, Deluxe Reverb, Super-Sonic, oraz świetne crunche z Fendera Bassmana i Marshalla JCM800. Tu niestety Helix nie wgniecie nas w podłogę jak pierwowzory. Ani soprany nie są tak przenikliwe, ani soczyste, ani basy tak głębokie. Nawet jeśli moc zestawu będzie zbliżona do prawdziwego lampiaka nie poczujemy takiej dynamiki, furkotania nogawek ani ucisku na żebra. Jest miło, ale jednak bardziej płasko. Przesterowane wzmacniacze z palety Helixa brzmią bardzo dobrze, zawsze jednak da się odczuć rozbieżność między rzeczywistym wzmacniaczem a jego symulacją.

Lista emulacji kolumn na dzień dzisiejszy to tylko 30 sztuk. Ja osobiście do ich jakości mam mieszane uczucia. Jak na pakiet, który ma pokazywać to co w Helixie najlepsze, to tutaj producent mógłby się bardziej postarać. Na szczęście mam możliwość ładowania impulsów, co po poznaniu sprzętu jest świadomym wyborem. Komercyjne IR dają po zdecydowanie lepsze brzmienie.

Z technicznego punktu widzenia równocześnie można skorzystać z czterech krótkich (1024 sample) lub dwóch dłuższych (2048 sampli) IR-ów. Nic nie stoi także na przeszkodzie4, żeby załadować jeszcze dłuższe odpowiedzi impulsowe, ale te i tak zostaną przycięte do wybranej przez nas „jakości”. To czasami może być za mało jeśli chcielibyśmy skorzystać z impulsu zamiast pogłosu albo w celu wykorzystania go jako symulatora gitary akustycznej. Impuls w tym ostatnim przypadku może okazać się zbyt krótki podczas przejścia do ogniskowego bicia, które wymaga zarejestrowania dłuższego czasu wybrzmiewania.
Blok IR pracuje na raz tylko z jednym impulsem czy miksem impulsów zrobionym w zewnętrznym oprogramowaniu. By zbudować paczkę stereo musimy skorzystać z dwóch bloków. To z kolei zaczyna być kłopotliwe bo obsługa impulsów w tym procesorze ma duże zapotrzebowanie na moc DSP…

Efekty: wysoki poziom, ale czuć niedosyt

87 efektów to teoretycznie dużo. Praktycznie okazuje się, że np. 10 z nich to różne wariacje na temat wah. Nie mam nic przeciwko temu, ale wolałbym więcej kultowych kostek niż urodzaj kaczek na pokładzie.
Niemniej efekty są zdecydowanie lepsze niż to co oferowały poprzednie POD-y, seria M5/9/13. Bez problemu można zrezygnować z tego co oferuje G Major 2 /G System czy 11R. Dla mojego ucha jednak nie jest to aż tak wysoki poziom, jaki oferuje Eventide czy podobnie pozycjonowanych Strymony. Helix dla mnie jest o oczko niżej i mimo, jego „całościowości” nie zrezygnowałbym np. H9, a na pewno bym go zostawił myśląc o dźwięku z pozycji studia.  Taka kostka jak H9 Max to kopalnia algorytmów, która nie tylko wnosi najwyższą jakość efektów ale też powiększa ich asortyment. Pamiętajmy jednak, że scena jednak rządzi się innymi prawami i tu funkcjonalność brzy bardzo dobrej jakości jest ważniejsza niż jakościowy top.

Screenshot 2016-04-05 20.46.29Jak na koszt Helixa to najbardziej rozczarowały mnie pogłosy, brak polifonicznego wahammy i efektów pich shift. Brawa należą się za: Univibe, Harmonic Flanger, Bubble Vibrato czy ciekawy Hermonic Delay. Spodobało mi się też brzmienie Minotoura.

Spawel: Nie zaskakuje ilością dostępnych efektów. Wyraźnie przegrywa z bezpośrednim konkurentem – Fractalem, a nawet ze swoim poprzednikiem HD500/500X. Trzeba jednak przyznać, że te dostępne są starannie przemyślane i dobrze dobrane. Nie mamy tu wrażenia jak w POD-zie X3 Live, mnóstwa różniących się przede wszystkim nazwą efektów, w tym niektórych brzmiących wręcz nieznośnie. W Helixie jest jak w przemyślanym pedalboardzie, niezbyt wiele, za to tak, żeby było słychać czego się w danym momencie używa. Przestery są mocno zróżnicowane, kto lubi lejące dźwięki solówek znajdzie je bez trudu, kto szorstkie i chrapliwe też będzie kontent. Pod zakodowanymi nazwami (Minotaur, Top Secret OD, Scream 808, Arbitrator Fuzz, Tycoctavia Fuzz) odnajdziemy znane pierwowzory. Skuteczna jest bramka szumów, dobrze brzmią kompresory. Niewielką poprawę można odnotować również w przypadku efektu wah. Tym razem mamy kaczek więcej, brzmią też nieco lepiej. Nadal jednak troszkę zbyt jazgotliwie. Brakuje reverse delay’a.Screenshot 2016-04-05 20.43.29
Używając efektów Helixa nie znajdziemy jednak brzmienia tak przekonującego jakie oferuje choćby wiekowy Fractal Ultra. Axe szokowało plastycznością i głębokością efektów. Pamiętam niedowierzanie słysząc, jak w jednym z presetów dźwięk dosłownie wędruje po moim pokoju (w stereo).

Możliwości edycyjne Helixa są raczej skromne nawet w porównaniu do starego Axe Ultra. Helix to nie ta liga, pomyślany jest raczej jako zestaw do szybkich ustawień z niezbyt wielu, ale solidnie brzmiących komponentów. Z kolei posiadacze procesorów Boss GT-10 i GT-100 nie znajdą tu predefiniowanych ustawień i bardzo użytecznych ułatwień przy poszukiwaniu pożądanego brzmienia.

DSP nie jest z gumy

Line 6 wykorzystuje dwa procesory DSP, których moc jest połączona i dynamicznie rozdzielona pomiędzy wykorzystywane bloki. Jeżeli zaczyna brakować mocy na ścieżce 1 trzeba połączyć się z następną i tym samym otworzyć zarezerwowane dla niej zasoby.
Producent informuje, że na dwóch ścieżkach można umieścić maksymalnie:

  • 4 bloki Amp+Cab, Amp, or Preamp (dwa na ścieżkę)
  • 4 bloki Cab (wliczając w to Amp+Cab; dwa na ścieżkę)
  • 2 impulsy 2048 albo cztery 1024.
  • 1 blok Loopera

Ten pokaz slajdów wymaga włączonego JavaScript.

Z jednej strony da się zbudować takie presety, gdzie będziemy mieli do dyspozycji 4 bloki pitch shift, dwa wzmacniacze i inne dodatki. Z drugiej szybko można się przekonać, że elastyczność jest duża, ale ma też swoje granice. Wystarczy użyć dwa impulsy, pitch shift, wzmacniacz i może okazać się, że to już za wiele jak na jedną ścieżkę. Nie ma problemu jeśli możemy ją połączyć z drugą. Gorzej gdy planowaliśmy równolegle przetwarzać dwa różne sygnały, albo skorzystać z większej liczby efektów. Musimy też pamiętać, że efekty pracujące w trybie stereo będą potrzebować dwa razy więcej mocy DSP niż wersje mono.

Plusy-minusy

Wprowadzając na rynek w zeszłym roku Helixa moim zdaniem Line 6 potraktował jego użytkowników jako beta testerów. Od września do kwietnia ukazała się tylko jedna aktualizacja wnosząca nowe efekty i trzy kanały wzmacniacza DC30, a pozostałych kilka było poprawianiem błędów.
Mimo początkowych zapowiedzi wciąż nie ma pełnej obsługi gitar Variax. Jedyne co możemy zrobić to zdefiniować jej ustawienia na poziomie presetu. Nie da się przejść od akustyka do Les Paula poprzez naciśnięcie footswitcha. Nie jest też możliwe w taki sposób zmienienie stroju czy przejście na gitarę 12-strunową.

Spawel: Martwi też ograniczona współpraca procesora z bardzo udanymi wzmacniaczami Line6 DT50 i DT25. POD HD500 oferował możliwość przełączania voicingów i topologii końcówki mocy. Helix niestety tej możliwości nie ma.

Jak na razie nie udało się także doprowadzić do pewnej współpracy Helixa z najnowszym OS X-em i iOS-em. Wciąż istnieje duże prawdopodobieństwo, że podczas potraktowania multiefektu jako interfejsu audio będą pojawiać się trzaski i kliki. Poza tym mnie (i nie tylko mnie), udało się taż zawiesić system HX-a. Na szczęście miało to miejsce podczas budowania presetu, a nie w czasie gry. Irytuje także fakt, że sprzęt z tak wysokiej półki nie obsługuje synchronizacji zegara MIDI: nie potrafi go ani odebrać, ani nadać i to pomimo kilku aktualizacji.

Spawel: Za to gdyby ktoś zastanawiał się nad wykorzystaniem Helixa jako sterownika MIDI mam dobre wiadomości. Pod tym względem oferuje dużo więcej, niż całkiem sprawnie działający HD500. 

W czasie pracy nad tym testem pojawił się w końcu edytor dedykowany do tego multiefektu. Wciąż jest co prawda w wersji beta, ale to światełko w tunelu, które już sprawia, że można Helixa w końcu zdjąć z biurka.

Podsumowanie wielogłosem

Czy jest ktoś lepszy? Odpowiedź brzmi: tak. Helix ze swoją dynamiką, zwartością cukru w cukrze, czyli lampy w cyfrze, z mojej (podkreślam mojej) perspektywy jest na razie królewiczem. Jest młody i mam nadzieję, że z każda kolejną aktualizacją będzie lepszy. Na razie producent łata dziury. Choć trzeba wspomnieć, że raz aktualizacja przyniosła Matchless’a DC30 i kila nowych efektów. Mam jednak nadzieję, że zamiast zwiększania ilości emulacji pojawią się aktualizację poprawiające ich brzmienie. Wszystko przed nim, a już dziś warto na nim grać.

Spawel: Procesory gitarowe to poszukiwanie kompromisu między obciążeniem dla kieszeni i kręgosłupa, a wygodą i różnicami w niuansach brzmieniowych. Cenowo Line6 Helix to już wysoka półka. Kosztuje niemal trzykrotnie więcej niż jego poprzednik POD HD500. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że tak duża różnica nie jest uzasadniona. Jest ładniej, bardzo funkcjonalnie i efektownie. Najważniejszy jednak aspekt – jakość brzmienia, to moim zdaniem tylko trochę wyższy poziom. Helix ma jednak duży potencjał i jest bardzo rozwojowy. Warto nie spieszyć się z zakupem i obserwować co producent jeszcze dołoży, a co poprawi. Tym bardziej, że obiecuje wsłuchiwanie się w oczekiwania odbiorców (http://line6.ideascale.com ). Bardzo więc prawdopodobne, że za jakiś czas będziemy mieć możliwość zakupu urządzenia bardziej dojrzałego i znacząco tańszego.

Do naszych opinii dodam jeszcze dwie, pochodzące od czytelników cyfrowogitarowo.pl i facebookowej grupy Line 6 Helix Polska.

Krzysztof Grabowski – gitarzysta z ponad 20 letnim doświadczeniem, grał na lampach, kostkach, G-Systemie itp. Wszytko brzmiało O.K. jednakże przez jego wagę i rozmiary postanowił dać szanse Helixowi.

Pierwsze co zauważyłem po pierwszym podpięciu do domowych monitorów to zdecydowanie lepsza jakość brzmienia od wszystkiego co ogrywałem w domu do tej pory. Na próbie podpiąłem go do paczki Marshall 4 X 12 z Vintage 30 a jako końcówkę użyłem Rocktron Velocity 300.
Używałem ustawień Mesa Boogie Dual Rectifier. Bylem zaskoczony tym jak dobrze gitara brzmi i to nie tylko moja opinia ale pozostałych muzyków w salce prób (Drugi gitarzysta używa Kempera). Nie ogrywałem Fractala, ale grając przy Kemperze mogę śmiało powiedzieć, że mu dorównuje. Jak każdy gitarzysta ja również poszukuje swojego brzmienia i cos co mi odpowiada dzisiaj być może nie będzie mi odpowiadało w przyszłości. Czy przetrwa próbę czasu? Nie wiem, ale na dziś jestem zadowolony .

Tomasz Synowiec – W cywilu korpoludek, w wolnych chwilach gitarzysta w zespole NaReszcie. Wcześniej wykorzystywane procesory: Digitech RP 100, Boss GT-8, Line6 GX.

Presety fabryczne w niewielkim stopniu spełniły moje oczekiwania – miłośnikom skompresowanego brzmienia, z mocnym środkiem będzie przeszkadzać wyraźna „plaża”. Bez użycia kompresora i equalizera parametrycznego wykręcenie brzmienia idealnego będzie dużym wyzwaniem. Co nie znaczy jednak, że jest ono poza zasięgiem – po prostu formuła Plug & Play to raczej nie tu. Bardzo pomaga tu też mnogość mikrofonów – przy czym o ile zazwyczaj w różnego rodzaju symulacjach celowałem w modele dynamiczne, tu dużo lepiej sprawdzają się pojemnościówki – zwłaszcza model 87. Absolutnie kluczowe, przynajmniej dla mnie, okazało się odkrycie, jak wielką rolę w dopieszczaniu brzmienia odgrywają funkcje high cut i low cut. To najlepszy sposób na wyeliminowanie nieprzyjemnego dla ucha „syczenia”.
Same modele wzmacniaczy robią pozytywne wrażenie – choć czuć, że niektóre są dopełniaczami listy. Moi faworyci to symulacje Voxa AC30 i ENGL-a Powerballa. Bardzo fajnie wygląda temat dynamiki – nie ma wrażenia, że DSP nie nadążą za szybkim kostkowaniem (casus GT-8), dość autentycznych wrażeń dostarcza również czyszczenie brzmienia pokrętłem Volume na gitarze. 

‪Największy niepokój: stabilność i niezawodność. Póki co doświadczyłem dopiero kilku zwisów systemu, ale relacje z grupy Helix Users pokazują, że nietypowych usterek nie brakuje.

Zdjęcia: własne oraz instrukcja obsługi
Dziękujemy wrocławskiej firmie muzyczny.pl za udostępnienie Helixa do testu. 

3 thoughts on “Helix pod lupą: test procesora

  1. PArker
    16 grudnia 2016 at 10:54

    Miałem okazję grać na tym …. Powiem tak że stosunek ceny do jakości brzmienia to -1/10. Za dużo się świeci a za mało to gra. Ale to tylko moja subiektywna opinia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *